Kazimierz Dolny Weekend+

Kazimierz Dolny

Agata
napisany przez Agata

 

Kazimierz Dolny – perełka wśród polskich miast. Ostoja artystów. Warowny zamek. Lessowe wąwozy. To fantastyczny pomysł na weekend z dala od telewizora i komputera. Warto zajrzeć tu o każdej porze roku. My wybraliśmy jesień 😊.

 

(październik 2017)

 

Transport:

Samochód własny. Z Warszawy to tylko 145km, więc jakieś 2,5-3h drogi (w zależności od tłoku i korków). Z innych miast bliżej lub dalej. Chociażby z Lublina czy Puław można w zasadzie wpaść nawet na obiad. Natomiast z Wrocławia już raczej na trochę dłużej.

 

Kazimierz Dolny noclegi : Willa Maria (rezerwacja bezpośrednia) 

 

Nawet w drugiej połowie października w Kazimierzu Dolnym nie jest łatwo o nocleg. Wyjazd ten był dość spontaniczną decyzją, więc szukaliśmy noclegu w środę. I nie było łatwo. Po naprawdę żmudnych poszukiwaniach i wielu telefonach udało nam się zarezerwować pokój w Willi Maria na przedmieściach Kazimierza, jednak w spacerowej odległości od centrum. Mimo iż przyjeżdżaliśmy za dwa dni, pani zażyczyła sobie przedpłatę w formie błyskawicznego przelewu. Po przyjechaniu już na progu musieliśmy uiścić resztę należności. No cóż, takie są zwyczaje jak popyt zdecydowanie przewyższa podaż.

Sam pokój był schludny i niczego mu nie brakowało. Ogród różany już co prawda przekwitł, ale można było wyobrazić sobie jego letni potencjał. Parking zdecydowanie za mały jak na ilość pokoi. Ranne roszady samochodowe wyglądały naprawdę imponująco.

 

Kazimierz Dolny

 

Jego historia sięga czasów średniowiecza. W XI stuleciu istniała tu osada zwana Wietrzną Górą. W 1181 roku król Kazimierz Sprawiedliwy, syn Bolesława Krzywoustego, nadał te i sąsiednie ziemie klasztorowi norbertanek. To właśnie na jego cześć osadę zaczęto nazywać Kazimierz.

Swój rozwój zawdzięcza szlakowi handlowemu prowadzącemu ze Lwowa, przez Lublin, aż do Radomia. To właśnie w Kazimierzu szlak przecinał w najwęższym i stosunkowo najbezpieczniejszym odcinku Wisłę (tzw. przeprawa wojszyńska). Dla ochrony wzniesiono wieżę obronną.

Rządy Władysława Łokietka, a zwłaszcza jego syna Kazimierza Wielkiego sprzyjały rozwojowi okolicy. W pierwszej połowie XIV wieku w Kazimierzu powstała parafia, a następnie wzniesiono kościół farny. Kazimierz Wielki nadał osadzie prawa miejskie – lokował tu miasto na prawie polskim, co wiemy z przekazu Jana Długosza. Wzniósł także murowany zamek, nieco niżej istniejącej już baszty.

W kolejnych latach i stuleciach miasto bogaciło się na handlu zbożem. „Złoty Wiek” przypadł na okres od połowy XVI do połowy XVII stulecia. Stało tu aż 60 spichlerzy, był potężny port wiślany, bogaci kupcy wznosili wystawne kamienice.

Zawieruchy wojenne oraz cykliczne wylewy Wisły spowodowane niekontrolowanym wyrębem lasów i zwiększaniem ilości pól uprawnych, a co za tym idzie silna erozja lessowych wąwozów,  doprowadziły z czasem do zmierzchu świetności miasta.

Ponowny wybuch zainteresowania Kazimierzem Dolnym nastąpił po I wojnie światowej, kiedy to uczniowie warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych przyjeżdżali tu na plenery malarskie. W późniejszych latach wracali przywożąc ze sobą kolejnych artystów. Dziś miasto to nieodzownie kojarzy się z malarstwem, rzeźbą, galeriami sztuki i malującymi pod chmurką artystami. 

 

Kazimierz Dolny atrakcje

Sobotni spacer po Kazimierzu Dolnym zaczęliśmy oczywiście od Rynku, gdzie w jedynej czynnej październikowego ranka kawiarence wypiliśmy kawę, a nasz syn zjadł „rozgrzewające” lody 😉.

 

– Ulica Lubelska

Do Rynku dotarliśmy wiodącą zboczem doliny Grodarza ulicą Lubelską. To ulica będąca dawnym traktem handlowym ze Lwowa do Wrocławia – tzw. szlak kupiecki wschód – zachód. Prowadził przez Lublin i Wąwolnicę do przeprawy wojszyńskiej (przez Wisłę) i dalej do Radomia.

 

– Dawna synagoga

Tuż przed Rynkiem przy ul. Lubelskiej znajduje się dawna synagoga. Aktualny budynek  – murowany, wybudowany został w 1677 roku, na miejscu wcześniejszego – drewnianego. Stało się to na mocy traktatu Jana III Sobieskiego, który aby podnieść miasto z upadku po potopie szwedzkim zezwolił kupcom (w tym Żydom) na wznoszenie murowanej zabudowy.

 

– Rynek Kazimierza Dolnego

 

Opada on stromo od podnóża kościoła farnego i rozszerza się ku dołowi w kształcie trapezu. Najstarsza jest część górna, młodsza – ta dolna. Początkowo zabudowa była drewniana, często niszczona przez pożary. Dopiero na przełomie XVI i XVII wieku zaczęły tu powstawać renesansowe murowane kamienice.

 

– Kamienice Przybyłowskie

 

Kamienica „Pod Świętym Mikołajem” i kamienica „Pod Świętym Krzysztofem” stoją przy Rynku. Te bliźniacze domy zbudowane zostały w 1615 roku i należały do bogatych kupców – braci Mikołaja i Krzysztofa Przybyłów, którzy ozdobili je wizerunkami swych świętych patronów. Reprezentują styl manierystyczny.

 

– Kamienica Gdańska

 

Stoi na prostopadłej pierzei Rynku w stosunku do kamienic Przybyłowskich. W XVIII wieku została przebudowana w stylu barokowym i opatrzona datą 1795.

 

– Studnia

Po środku Rynku znajduje się drewniana studnia – nieodzowny symbol Kazimierza Dolnego. Pierwsza budowla powstała tu na przełomie XVIII i XIX wieku jako zadaszenie zdroju ulicznego. Obecny wygląd studni to dzieło architekta Janusza Koszczyca Witkiewicza, który zaprojektował ją w 1915 roku.

 

– Kościół farny pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela i św. Bartłomieja

 

Widok kościoła farnego na kazimierskim rynku zna chyba każdy. Ufundowany w 1325 roku przez Kazimierza Wielkiego jest najstarszą świątynią w Kazimierzu. Gotycka brama w murze i kamienne schody prowadzą na jego teren. Sama budowla to dziś głównie styl renesansowy (odbudowana po pożarze i przebudowana w XVII wieku), ale znaleźć można tu jeszcze elementy gotyku.

 

Następnie, za kościołem farnym, idąc w górę ulicą Zamkową skręciliśmy na Górę Trzech Krzyży i dalej do kompleksu zamkowego.

 

– Góra Trzech Krzyży

Góra Krzyżowa, Góra Trzech Krzyży – z jej wierzchołka obserwować można piękną panoramę Kazimierza i Wisły. Pochodzenie jej nazwy do dziś nie jest do końca wyjaśnione. Sądzi się, że było to jakieś wczesnośredniowieczne miejsce kultu. Odkryto tu kurhan grzebalny i ludzkie kości. Krzyże natomiast ustawiono w czasie epidemii cholery w 1708 roku. Niemniej jednak nazwa Góra Krzyżowa pojawia się w dokumentach miejskich na długo przedtem, bo już od 1577 roku. 

 

– Zamek w Kazimierzu Dolnym

 

Powstał on w pierwszej połowie XIV wieku, jako jedna z licznych warowni obronnych wznoszonych na rozkaz króla Kazimierza Wielkiego w całym królestwie. Był trzecim murowanym zamkiem na Lubelszczyźnie (po Lublinie i Wąwolnicy).

W tym mniej więcej czasie protoplaści rodu Firlejów wznieśli zamek w sąsiedniej Bochotnicy. Romantyczna legenda głosi, że to sam Kazimierz Wielki zbudował go dla swojej ukochanej Estery – pięknej Żydówki, z którą mógł spotykać się jedynie potajemnie. Czynił to ponoć w łączącym oba zamki tunelu.

 

– Baszta w Kazimierzu Dolnym

 

Idąc dalej w górę od zamku dochodzi się do kamiennej wieży. Na przełomie XIII i XIV wieku, w czasach gdy Kazimierz Dolny nie był jeszcze miastem, ale jako osada gdzie przebiegał szlak handlowy i znajdował się brud przeprawy przez Wisłę – rósł w siłę, wzniesiono kamienną basztę (zapewne wraz z drewnianą warownią). Pełniła wówczas rolę strażnicy celnej.

W czasach gdy wybudowano zamek, baszta pełniła ponoć rolę swoistej latarni morskiej. Na jej szczycie palono ognisko wskazujące statkom wiślanym wejście do kazimierskiego portu. 

Bilet (5zł, dzieci do lat 7 bezpłatnie) obejmuje zamek i basztę.

 

– Góry Pierwsze

Po zejściu z baszty poszliśmy dalej ulicą Zamkową. Tutaj nazywa się ona Góry. Po niedługim spacerze doszliśmy do zabudowań spokojnej dzielnicy Kazimierza zwanej Góry Pierwsze. Przed wojną znajdowały się tu liczne pensjonaty.

 

Za radą kieszonkowego przewodnika skręciliśmy w ulicę Filtrową, na końcu której miał czekać na nas wspaniały widok na dolinę Wisły. Niestety teren okazał się należeć do prywatnego właściciela. Teren był ogrodzony, a tam gdzie płot nie grodził drogi rosła gęsta trawa, a widok zasłaniały krzaki. Świat się zmienia 😉.

 

– Wąwóz Norowy Dół

 

Ulicą Góry doszliśmy do początku Wąwozu Norowy Dół, którego nazwa pochodzi od rodziny Norów (lub Nurów) – właścicieli tych terenów od połowy XVII wieku.

Już sam fakt, że był opisany tylko w przewodniku sprzed 10-ciu lat, a w kilkustronicowej ulotce otrzymanej w Informacji Turystycznej – nie, powinien zapalić nam jakieś czerwone lampki. Ale po konsultacjach z gospodarzami, którzy twierdzili, że wąwóz istnieje i jest „raczej do przejścia” zapaliły się tylko bladożółte… i to już w trasie. Droga powrotna po śladach była nieznośnie długa, przejście wąwozem znacznie ją skracało. Wybór był tylko jeden. Poszliśmy 😊.

Było cicho, jesiennie i pusto. Nie spotkaliśmy nikogo, nikogusieńko. Tylko szelest liści – tych spadających i tych pod stopami. Kilka razy musieliśmy przechodzić ponad zwalonymi konarami drzew. Było naprawdę romantycznie i ciekawie. Wąwóz nie jest tak charakterystyczny jak Korzeniowy Dół. Jest to raczej zwyczajny parów leśny. Ale i tak warto było się tamtędy przejść.

 

–  Spichlerze w Kazimierzu Dolnym

W czasach świetności Kazimierza Dolnego wzdłuż Wisły stało aż 60 spichlerzy, był potężny port wiślany. Do dziś zachowało się jedynie kilka z nich.

Wychodząc z Norowego Dołu i skręcając w prawo doszlibyśmy do Spichlerza pod Wianuszkami (aktualnie schronisko młodzieżowe: www.schroniskowianuszki.kazimierz-dolny.pl), a dalej do Spichlerza pod Żurawiem (aktualnie oferuje noclegi www.spichlerzpodzurawiem.pl/#1). Niemniej jednak my ruszyliśmy w lewo, w stronę centrum. Byliśmy już trochę zmęczeni, a siąpiący deszcz pomógł w podjęciu decyzji.

 

– Muzeum Przyrodnicze w Kazimierzu Dolnym

Deszcz nasilił się w okolicy Spichlerza Mikołaja Przybyły z 1591 roku, zwanego później Spichlerzem Ulanowskich. I bardzo dobrze 😊. To bowiem zmusiło nas do szukania schronienia i wejścia do jednego z lepszych Muzeów Przyrodniczych, jakie miałam okazję odwiedzić. Drugie równie dobre mieści się na Zamku w Kwidzyniu. Jeśli tylko nauczyciele przyrody, geografii i biologii z tamtejszych szkół potrafią wykorzystać ten potencjał, to dzieciaki z Kazimierza i okolic są prawdziwymi szczęściarzami.

Jak wynika z informacji na stronie Muzeum (www.mnkd.pl/muzeum-przyrodnicze) jest ono od 20.XI.2017 nieczynne do odwołania, z powodu modernizacji zabytkowego budynku, w którym się znajduje. Ale remont przecież kiedyś się skończy 😉.

 

Następnie wzdłuż Wisły (ale i niestety ruchliwej, hałaśliwej szosy – Al. Kazimierza Wielkiego) doszliśmy na wysokość ulicy Senatorskiej.

 

– Kamienica Biała

XVII wiek. Kamienica przy ulicy Senatorskiej.

 

– Kamienica Celejowska

 

Stoi przy ulicy Senatorskiej. Zbudowano ją przed 1635 rokiem w stylu manierystycznym. Uważana jest za kamienicę z najwspanialszą attyką w Polsce.

 

Po odpoczynku i obiedzie zjedzonym w knajpce Kaslik przy ulicy Nadrzecznej (smacznie, dobrze, przyjemnie, ciepło 😉) ruszyliśmy dalej do Korzeniowego Dołu.

 

– Stara Chata

 

Stara Chata pochodzi z przełomu XVII/XVIII wieku i jest dziś zabytkiem klasy zerowej. Znajduje się w dolinie rzeki Grodarz, na przedmieściu Kazimierza zwanym Doły (ulica Doły prowadząca do Korzeniowego Dołu).

Jej historia sięga czasów średniowiecznych. Cała okolica należała niegdyś do rodziny Kobiałków. Pierwszy znany przodek Kobiałko przybył tu z pod Krakowa i od jego imienia pochodzi nazwa Doły Kobiałkowe, która funkcjonuje do dziś. Dworek, w którym mieszkali już nie istnieje, a Stara Chata służyła rodzinie jako pomocniczy domek przy obsłudze 200 pszczelich uli rozlokowanych w pobliżu. Następnie, w skutek małżeństwa, przeszła w ręce rodziny Niezabitowskich, w których to rękach jest do dnia dzisiejszego. Dziś nazywa się Siedlisko Lubicz. Dokładna data budowy Starej Chaty nie jest znana. Historycy określają ją  na przełom XVII i XVIII wieku. Dowodem na to ma być np. technika budowy bez użycia piły. 

 

– Wąwóz Korzeniowy Dół

 

To jeden z licznych lessowych wąwozów oplatających Kazimierz. Dzięki swej baśniowej urodzie – wysokim ścianom i wystającej z nich plątaninie ogromnych korzeni drzew, które niczym dach odgradzają nas od nieba i słońca – jest najbardziej znany i najchętniej odwiedzany.

Tu nie byliśmy już sami. Całkiem sporo ludzi, którzy w większości podjechali pod wąwóz melexami, wędrowało jego dnem 600m w głąb.

Do powstania wąwozu przyczyniła się wytyczona już w czasach Kazimierza Wielkiego w miękkim, lessowym podłożu droga i koła jeżdżących po niej wozów konnych. Droga z czasem się pogłębiała. Jednocześnie ulewne deszcze, wody roztopowe i wiatr doprowadzały do coraz to większej i większej erozji terenu. Dziś głębokość wąwozu dochodzi nawet do 30m. Korzeniowy Dół to pomnik przyrody.

 

Wróciliśmy po śladach odbijając w ulicę Szkolną, przy której znajdowała się nasza Willa Maria. Cały spacer to około 10km. Taki Kazimierz Dolny w pigułce 😊.

Wieczorem udaliśmy się na mały spacerek w poszukiwaniu deseru i kazimierskich kogutów.

 

– Piekarnia kazimierska Cezarego Sarzyńskiego

 

Można tu kupić chlebowe koguty, ryby, cebularze… Jest też kawiarenka, w której można posmakować lokalnych wyrobów na miejscu (www.piekarnia.sarzynski.com.pl/). Szkoda tylko, że godziny otwarcia są takie krótkie… (19:00, 20:00 w weekend). Chciało by się po dniu spędzonym na nogach usiąść przy dobrej herbacie i pysznym ciastku, na dłuższą chwilkę….

 

Atrakcje wokół Kazimierza Dolnego

 

– Janowiec

 

W niedzielę rano wyruszyliśmy do położonego po przeciwnej stronie Wisły, Janowca. Aby się tam dostać trzeba przeprawić się promem przez Wisłę.

Prom pływa od poniedziałku do piątku w godzinach 08:00 – 20:00, a w soboty, niedziele i święta od 08:00 do 21:00. Kursy są wahadłowe od brzegu do brzegu niezależnie od liczby osób na pokładzie. Cena to 6zł/os. Młodzież, emeryci, renciści 4zł. Samochód z kierowcą 9zł. Bilety kupuje się na pokładzie promu. (www.prom-janowiec.pl/)

Janowiec to średniowieczna osada (XI/XII w.) znana jako Syrokomla. W XVI wieku uzyskała prawa miejskie i zaczęła nazywać się Janowiec. Wzniesiono potężny zamek. Przez niemal 300 lat należał on kolejno do najzamożniejszych i najbardziej wpływowych rodów Rzeczypospolitej: Firlejów w XVI w., Tarłów do połowy XVII w. i Lubomirskich do końca XVIII w. Był jedną z najpiękniejszych rezydencji magnackich w Polsce. Często gościł tu Jan Kochanowski. Aż w 1783 roku Jerzy Marcin Lubomirski  przegrał zamek w karty. Niestety jego nowy właściciel, ani żaden z kolejnych, nie byli w stanie zamku utrzymać. Sprzedali całe wyposażenie (nawet marmury zostały zdjęte ze ścian), a zamek został opuszczony i popadł w ruinę.

Dziś jest romantyczną budowlą na górze ponad wsią (Janowiec stracił prawa miejskie). Chodząc po krużgankach możemy podziwiać dziedziniec i piękny widok na dolinę Wisły. Natomiast charakterystyczne różowawe i białawe paski widać już z daleka.

Czynny codziennie w godz. 10:00-17:00 (IV – X). Krużganki i dziedziniec czynne dodatkowo codziennie w godz. 17:00-20:00 (15 IV – 15 IX). W okresie XI – III czynny codziennie z wyjątkiem środy w godz. 09:00-15:00. Bilet normalny (zamek i dwór) – 12 zł, bilet ulgowy (zamek i dwór) – 8 zł. (https://www.mnkd.pl/zamek-w-janowcu)

 

– Dwór z Moniak

 

W bezpośrednim sąsiedztwie zamku z Janowcu, w zasadzie nawet na terenie zamkowego parku (przepięknego jesienią 😊😊😊) stoi stary dwór. Wybudowany został on w latach 1760-1770 we wsi Moniaki na Lubelszczyźnie i przeniesiony do Janowca pod koniec XX wieku. Drewniany z mansardowym dachem podbitym gontem, wewnątrz urządzony na wzór domu ziemiańskiego. Zdecydowanie warto tam zajrzeć.

 

Inne zabudowania na terenie to:

 

– Stodoła z Wylągów: drewniana z XIX wieku

– Spichlerz Spodlodowa: drewniany z XIX wieku. Wewnątrz jest bardzo ciekawa wystawa „Między dwoma brzegami Wisły” opowiadająca o dawnym życiu, pracy i transporcie przy wiślanym brodzie.

– Lamus: budynek z przełomy XIX/XX wieku.

 

– Bochotnica

W XIV wieku był tu zamek Firlejów. Legenda głosi, że między zamkami w Bochotnicy i Kazimierzu Dolnym istniał (istnieje?) tunel, który był miejscem schadzek Kazimierza Wielkiego i jego ukochanej Esterki. Jan Długosz pisał o niej jako o faworycie króla, przytaczał przykłady spotkań, relacji. Ale dziś do końca nie wiadomo, czy była to na pewno postać historyczna czy tylko piękna, romantyczna legenda….

Wiadomo natomiast, że w XV wieku zamek był w rękach kobiety – Katarzyny lub Anny Ząbskiej – która uczyniła z twierdzy bazę rozbójniczą. Napadała i grabiła kupców i okoliczne dwory.  Po jej schwytaniu i skazaniu na śmierć zaczęła ponoć nawiedzać to miejsce pod postacią białego kota. Błąkała się po zamku strasząc jego mieszkańców, aż miejsce to zaczęło popadać w ruinę.

Legenda legendą, ale w XVI wieku zamek naprawdę popadł w ruinę i nie został już nigdy odbudowany.

Dziś wśród zieleni sterczą w niebo tylko kawałki ścian.

 

Czy podobał mi się Kazimierz Dolny?

 

Hmm… to wbrew pozorom trudne pytanie… Wyjazd, oddech od codzienności, wspólnie spędzony czas, długie spacery – jak najbardziej mi się podobały. Sam Kazimierz Dolny to urokliwe miasteczko. Pamiętam jak tętnił życiem gdy spędzałam tu wakacje jeszcze w czasach szkoły podstawowej. W lecie pewnie nadal tak jest. Niestety w drugiej połowie października, w dżdżysty i mglisty weekend, mimo wydawałoby się sporej ilości ludzi, jakby nieobecny. Ni to cichy i bezludny, ni gwarny i pełen życia. Nie było ulicznych malarzy, nie było kramików. Ludzie na ulicach przemykali gdzieś w pośpiechu. Wieczorami kompletnie zamierał. Jak przyjechaliśmy w piątek wieczorem i wyszliśmy na rynek coś zjeść to na całej ulicy Lubelskiej minęły nas może dwie, trzy osoby. Większość restauracji była już zamknięta (byliśmy ok. 21:30). Trafiliśmy wreszcie do czynnej do północy Restauracji Bajgiel (www.bajgiel-kazimierz.pl). Dobry wybór. Smaczne jedzenie, miła obsługa. Ale ludzie po 22:00 zaczęli się wykruszać, a panie zaczynały pomału sprzątać salę.

W Kazimierzu na każdym kroku można spotkać mniejszą lub większą galerię sztuki. Są też kawiarnie i ciastkarnie, ale te niestety czynne tylko do ok. 19:00. Wbrew pozorom nie ma za dużego wyboru restauracji. Szkoda. Ceny niestety są wysokie, nawet bardzo wysokie.

Czy to tylko kapryśna pogoda jest winna temu, że waham się z jednoznaczną oceną miasteczka…? Nie jestem pewna. Przecież w Jurze Krakowsko – Częstochowskiej parę lat temu też nas aura nie rozpieszczała, a mimo to w 100% pozytywnie pamiętam ten wyjazd, atmosferę, klimat regionu. Tak samo Bałtyk zimą. Tu jednak coś doskwierało, coś było nie tak. Trochę jakby za dużo dumy i sadzenia się na perełkę, która jest w architekturze i krajobrazie, ale brak jej w infrastrukturze i chyba też w ludziach….

 

A czy warto tam skoczyć na weekend?

Zawsze 😊

 

 

KOSZTY

2 noclegi

  • pokój 3-4 osobowy Willa Maria: 180zł/doba
  • pokój dwuosobowy Willa Maria; 140zł/doba

Zwiedzanie:

  • Zamek i baszta: 5zł, dzieci do lat 7 bezpłatnie
  • Zamek w Janowcu i Dwór z Moniak: 12zł/normalny, 8zł/ulgowy
  • Prom przez Wisłę: 6zł/osoba dorosła, 4zł/ młodzież, emeryci, renciści, 9zł/samochód z kierowcą

Wyżywienie: Obiad/kolacja 20-30zł

 

Ogólnie na weekend w Kazimierzu Dolnym należy liczyć ok. 500 zł dla 2 osób + koszty benzyny

 

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o