Dalej i Dłużej Panama

Boquete – quetzale, kolibry, dżungla i wodospady

Agata
napisany przez Agata

 

Boquete to niewielkie, górskie miasteczko położone na zachodzie Panamy. Pierwszymi osadnikami byli tu na początku XX wieku chcący znaleźć jak najszybszą drogę do Pacyfiku poszukiwacze złota.

Dziś Boquete to enklawa turystów, a liczne agencje oferują jeszcze liczniejsze atrakcje okolicy. Tu też bez problemu można porozumieć się po angielsku. Niemniej jednak mimo iż sporo tu turystów, Boquete wciąż zachowuje bardzo lokalny i swojski charakter. Kobiety Indian Ngöbe chodzą w tradycyjnych, kolorowych sukienkach. Na głównym placu, na ulicach i w lokalnych knajpkach spotykamy zajętych codziennym życiem lokalsów. 

Boquete choć małe oferuje cały wachlarz atrakcji. W dżungli mieszkają rajskie quetzale. Spotkać można w niej też ostronosa, leniwca oraz całe mnóstwo innych ptaków i motyli. I ta roślinność! W Boquete są szlaki trekkingowe, są wodospady, jest wulkan.  Można tu pokąpać się w indiańskich gorących źródłach, jeździć konno, fotografować kolibry, czy chodzić po wiszących mostach nad koronami drzew lasu mglistego…. Dość powiedzieć, że w Boquete zamiast planowanych 1,5 dnia spędziliśmy 3 😉.

 

 

Jest tu chłodniej niż w reszcie kraju (średnia roczna temperatura to 260C), ale też znacznie więcej tu pada. Nawet w miesiącach suchych deszcze nie są rzadkością. W sierpniu (pora deszczowa) codziennie padało, albo lało 😉.

 

 

Trasa, czyli jak dojechać do Boquete

 

Jadąc z Panama City należy najpierw pojechać do David, a następnie przesiaść się w autobus do Boquete.

My natomiast, podróżując z Santa Catalina przy Isla Coiba, musieliśmy najpierw cofnąć się przez Sona (4,65 USD/osoba, 1,5h) do Santiago de Veraguas (3 USD/osoba, 1h). Nie ma innego połączenia. W Santiago przesiedliśmy się w autobus do David (9 USD/osoba, 3h), a nastepnie do Boquete (3 USD, 1,5h). 

Wracaliśmy już bezpośrednio do Panama City, dlatego z David wsiedliśmy w dalekobieżny autobus do stolicy. Jeżdżą one bardzo często bo co 45 minut  jest odjazd (w nocy co 1,5h). Podróż trwa 7h, bilet kosztuje 15 USD/osoba. Miejsca są numerowane.

Panamczycy uwielbiają klimatyzację, dlatego na taką trasę należy wziąć ze sobą ciepłe ubranie. Skarpetki, długie spodnie i polar to podstawa. Autokary są ponadto w bardzo różnym stanie technicznym. Nasz na przykład miał zepsutą spkrzynię biegów i przy każdej zmianie wydawał z siebie rzężąco-warczące pomruki, które kierowca starał się zagłuszyć puszczanymi głośno filmami. Miał przy tym niedziałającą klimę, co akurat w naszym przypadku podziałało na plus 😉.

Znalazłam informację, że w sezonie wysokim lepiej kupić bilet z wyprzedzeniem. W sierpniu, czyli w sezonie niskim, nie było takiej potrzeby. Nawet wszystkie miejsca nie były zajęte.

 

Tak więc po wielu godzinach i kilku przesiadkach dotarliśmy do położonego stosunkowo niedaleko granicy z Kostaryką Boquete. Dotarliśmy do niego w burzy i tropikalnym deszczu. Świata widać nie było, chmury i ściana deszczu 🌧️🌧️🌧️. Ale rano wyszło słońce 🌞. I zobaczyliśmy porośnięte lasem mglistym góry i górujący nad miasteczkiem wulkan Baru – najwyższy szczyt Panamy.

 

Nocleg w Boquete : Hostal CreaDora

 

Z początku nie zrobił na nas dobrego wrażenia. Dopiero z czasem go doceniliśmy…

Hostal CreaDora nie leży w centrum miasteczka. Właściwie nie leży w ogóle w miasteczku. Leży w części nazywanej Boquete Alto, a przeciwieństwie do Boquete Bajo – właściwym dzisiejszym Boquete. Rożnica odległości to bagatela 5km. Ale tego nie wiedzieliśmy wcześniej. (dojazd colectivo – dzieloną taksówką – 2 USD/3osoby, bus 0,65 USD/osoba)

Będąc w sezonie niskim, jako jedyni goście dostaliśmy najlepszy dostępny pokój, czyli dorm – salę wieloosobową do naszej wyłącznej dyspozycji. Pokój zastawiony łóżkami, ale spory. W czymś na kształt przedpokoju znajduje się umywalka, kabina prysznicowa oraz WC. Pokój jest niestety w suterynie, a jedyne okno zasłonięte grubym kocem. Ponadto już od początku były problemy z ciepłą wodą, a potem z wodą w ogóle. Awaria w weekend oznacza w Panamie czekanie co najmniej do poniedziałku 😉.

Luksusów więc nie było… ale…. I tu właśnie jest to ALE, coś nie do końca namacalnego i racjonalnego, a sprawiającego, że Hostal CreaoDora wspominać będziemy jako jedną z lepszych miejscówek na trasie.

Może to miła pani właścicielka… Może spokój okolicy oddalonej od głównej szosy i miasteczka…. A może hamaki na werandzie, w których co wieczór bujaliśmy się popijając rum, jedząc marakuje i wspominając przeżycia mijającego dnia 😍…

Cena za pokój trzyosobowy: 40 USD/doba

 

Atrakcje w Boquete

 

– Wyprawa w poszukiwaniu quetzali (Wildlife, szlak Pipeline)

 

Następnego dnia po przyjeździe z samego rana z przewodnikiem poszliśmy szukać quetzali – ptaków rzadkich i pięknych, zamieszkujących obszar tylko od południowego Meksyku po Kostarykę. Jeśli chodzi zaś o Panamę, to quetzale żyją tylko w tej części kraju.

Trzeba ich szukać długo i cierpliwie. A jak się już znajdzie to wytężać wzrok najbardziej jak się da, bo ptaki te urzędują zazwyczaj w wysokich partiach koron drzew. O fotografiach nie mając super profesjonalnego sprzętu też można właściwie zapomnieć… Ale czy to ważne? Ważna jest ta chwila, ta ekscytacja na koniec żmudnych poszukiwań 😊

 

A same quetzale, te niesamowicie barwne rajskie ptaki długo uznane za gatunek wymarły – są piękne! I znaleźliśmy je! Turkusowy samiec z czerwonym brzuszkiem i długim, dluuuugim ogonem… samiczka z brzuszkiem ciemnym i krótszym ogonem, ale też powabna i piękna.

Były też małpy wyjce, mały ostronos, czarny wąż i niezliczone ilości innych ptaków i motyli… Bogactwo dżungli nie zna granic!

 

Wyprawa ta okazała się prawdziwą petardą! Zakontraktowaliśmy ją w lokalnym biurze (40 USD/osoba dorosła, 20 USD/dziecko, w tym wstęp na szlak 3 USD/osoba, ok. 4h, język hiszpański, angielski). Z uwagi na niski sezon grupa składała się tylko z naszej trójki 😊. Naszym przewodnikiem był Feliks – świetny człowiek, niegdyś fotograf morski, dziś mieszkając w głębi lądu specjalizuje się w ptakach.

 

Szliśmy szlakiem Pipeline. Jest to bardzo łatwy szlak, krajobrazowo niezbyt interesujący i pójście nim samemu w zasadzie nie ma większego sensu. Ale tu właśnie jest największa szansa na quetzale (wbrew nazwie na Sendero los Quetzales, czyli Szlaku Quetzali, nie spotka się ich prawie na pewno). Idąc z przewodnikiem zwraca on uwagę na rośliny, inne zwierzęta, ptaki, motyle… Nie bez powodu wyprawa ta nazywa się Wildlife, czyli Dzikie Życie 😍.

 

– Pozos Termales

 

Za namową naszego przewodnika Feliksa po południu pojechaliśmy do gorących źródeł.

Można dostać się tam wykupując wycieczkę w lokalnej agencji (ok. 45 USD/osoba), lub też pojechać na własną rękę. My wybraliśmy opcję B 😉.

Źródła znajdują się około 30km na południowy-zachód od Boquete. Aby się do nich dostać najlepiej dogadać się z taksówkarzem aby nas tam zawiózł, poczekał umówioną ilość czasu (w naszym przypadku 1,5h) i odwiózł z powrotem do Boquete (kosztowało nas to 30 USD). Innej opcji właściwie nie ma, gdyż busy dojeżdżają tylko do pobliskiej wioski oddalonej o co najmniej godzinę marszu od źródeł.

Pozos Termales leżą na ziemi należącej do pewnej indiańskiej rodziny. Za wstęp płaci się 2 USD/osoba.

Taksówka zostawiła przed mostem na rzece, skąd po 15-20 minutach dotarliśmy do drewnianej chałupy otoczonej przez stado kóz i pawi. Zapłaciliśmy za wstęp i dowiedzieliśmy się, że basenów termalnych jest 5, z czego 2 malutkie i bardziej ukryte. Wszystkie gorące, naprawdę gorące! W takim oczku nie byliśmy w stanie wysiedzieć dłużej niż kilka minut. Wyjątek stanowiła rzeka. Tutaj gorąca woda wypływająca spod skał miesza się z rzeczną, co daje przyjemny efekt orzeźwiającej, aczkolwiek nie lodowatej kąpieli. 

 

– Szlak Trzech Zaginionych Wodospadów (3 Cascadas Perdidas)

 

Następnego dnia rano ruszyliśmy na szlak Trzech Zaginionych Wodospadów – Tres Cascadas Perdidas – The Lost Waterfalls Trail.

Punkt startowy znajduje się 11km na północ od Boquete. Trzeba tam podjechać busem (3 USD/osoba, ok. 30min). Na miejscu, po przekroczeniu mostu i krótkiej wspinaczce należy uiścić opłatę za wstęp (7 USD/osoba dorosła. Strażnik, po trwającym dłuższą chwilę zastanowieniu się, uznał, że nasz 11-letni syn nie płaci nic).

Jest to jeden z piękniejszych szlaków przez dżunglę jakie widziałam. Gdy szliśmy przez gęstą selvę wąską, stromą ścieżką cały czas towarzyszył nam głośny huk spadającej wody. Mieszał on się z monotonią szybkich oddechów co i raz przerywaną głośnym odgłosem jakiegoś zdziwionego naszą obecnością ptactwa.

 

Szlak jest miejscami bardzo wymagający, a błoto nie ułatwia zadania. Szczególnie pomiędzy drugą a trzecią kataraktą trzeba uważać. W dwóch miejscach są też liny pomocnicze do wejścia i zejścia. Obowiązkowe są zatem porządne buty z grubą podeszwą (górskie). Należy wziąć ze sobą też spory zapas picia.

 

Najlepiej najpierw przejść pod drugi wodospad, potem trzeci, a wracając odbić do pierwszego. Wszystkie trzy robią niesamowite wrażenie! Całość wędrówki w spokojnym tempie z licznymi przystankami na fotografowanie i małą kąpielą zajęła nam ok. 3 godziny.

 

– Kolibry na Finca Lerida

 

W drodze powrotnej (znowu za radą Feliksa) wstąpiliśmy na Finca Lerida. Leży ona po drodze do Boquete, ale jadąc drogą Alto Quiel (nie Bajo Mono). Taksówka z 3 Cascadas kosztowała nas 9 USD, ale zdecydowaliśmy się na nią, gdyż autobus jeździ co 1,5h mniej więcej. Do Boquete dostaliśmy się z Lerida okazją.

Finca Lerida jest to elegancka hacjenda oferująca noclegi. Położona jest na terenie ogrodu kwiatowego, do którego przylatują najrozmaitsze ptaki, w tym cudne kolibry. I właśnie dla tych kolibrów głównie wstąpiliśmy tam na kawę. Kawa co prawda marna, wręcz niesmaczna, ale że byliśmy gośćmi mogliśmy do woli spacerować, oglądać i fotografować 😊. A było co!

 

– Wyprawa konna

 

Kolejnego, trzeciego dnia z rana (08:30) wyruszyliśmy na wykupioną w biurze turystycznym wyprawę konną (45 USD/osoba, ok. 1h-1,15h + dojazd). Znów byliśmy sami. Przewodnik tylko dla nas. To są właśnie uroki podróżowania poza sezonem 😊.

Najpierw zajechaliśmy na oddalone kilkanaście kilometrów od Boquete rancho. Tam czekały już na nas konie. Nie jesteśmy jeźdźcami, na koniach siedzieliśmy dosłownie kilka razy w życiu i o jakichkolwiek umiejętnościach nie może być mowy. Konie są jednak spokojne i mądre i nawet kompletnie niedoświadczeni jeźdźcy mogą wziąć udział w takiej przygodzie.

A przygoda była piękna! Jechaliśmy po panamskich bezdrożach, po pastwiskach, po łąkach. Co i rusz mijaliśmy stado pasących się krów albo wolno puszczonych koni. Wszystkie te zwierzęta żywo interesowały się naszą obecnością. Przekraczaliśmy brody na rzece i wspinaliśmy się na wzgórza. 

 

– Wiszące Mosty (Puentes Colgantes)

 

Jest to atrakcja znajdująca się na terenie Mountain Tree Trek Resort http://boquetetreetrek.com/. Na szlak idzie się z przewodnikiem. Trasa liczy 5 mostów. Szlak nie jest trudny, ale jest na nim kilka znaczących podejść. Podczas tej trwającej 2h wycieczki przewodniczka opowiadała nam o mijanych po drodze roślinach.

Las mglisty (bo byliśmy na wysokości powyżej 1200 m n.p.m. i taką dżunglę nazywa się lasem mglistym) był gesty, pełen życia, a wilgoć nadawała roślinności niesamowitej, ostrej barwy. Mimo iż ścieżka była bardzo „ucywilizowana” to wokół niej kipiała niezgłębiona selva. A spacery po wiszących mostach kołyszących się ponad koronami drzew – naprawdę niesamowita sprawa. Jedynym warunkiem jest brak lęku wysokości.

 

Wycieczkę kupowaliśmy w lokalnym biurze w Boquete: 30 USD/osoba.

 

 

To już była nasza ostatnia atrakcja w Boquete. Po obiedzie wróciliśmy po plecaki do hostalu i wsiedliśmy w busa do David. Stamtąd nocnym autobusem przejechaliśmy do Panama City (18:00 – 01:00).

 

Inne atrakcje jakie oferuje Boquete

 

– Wyprawa na wulkan Baru

Wulkan Baru to najwyższy szczyt górski Panamy (3475 m n.p.m.). Większość ludzi wspina się na niego nocą, aby o świcie móc podziwiać ze szczytu wschód słońca. Wyprawa taka zaczyna się o 23:00. Można też podjechać na niego jeepem 4×4. Wtedy rusza się o 03:00 w nocy (ok. 130 USD/osoba). Można też iść samemu w dzień. Od wejścia do Parku Narodowego do szczytu mamy 13 kilometrów wspinaczki.

 

– Sendero los Quetzales

To chyba najsłynniejszy ze szlaków w okolicach Boquete. Niestety wbrew nazwie, raczej nie spotkamy na nim rajskich quetzali. Szlak jest długi i wymagający (18km w obie strony).

Dokładny opis szlaku: http://www.caminandopanama.org/senderos-tierras-altas-oeste/63-sendero-los-quetzales

 

– Miody i motylarium

W pobliżu miasteczka znajduje się pasieka i motylarium. Podobno miody w niej wytwarzane są przepyszne, a właścicielka z pasją opowiada o swojej pracy, pokazuje ule i kwiaty. Są też motyle. Strasznie żałuję tego miejsca, ale niestety nie starczyło nam czasu aby tam zagościć… Czynne do 15:30 (później motyle są nieaktywne, w czasie deszczu zresztą też nie). https://www.natureboquete.com/

 

– Rafting

Jest to popularna aktywność oferowana przez wszystkie lokalne agencje turystyczne (ok. 70 USD/osoba)

 

– Ziplining

Ziplining, czyli Canope – zjazd na tyrolkach. Zjeżdża się w Mountain Tree Trek Resort, przy Wiszących Mostach (ok. 70 USD/osoba).

 

– Coffe tour

Jako że Boquete to region kawowy, niezmiernie popularne są wycieczki na pobliskie plantacje.

 

 

KOSZTY ( 3pax, sierpień 2019)

  • Nocleg w Hostal CasaDora: 40 USD/doba (za trzy osoby)
  • Przejazdy:
    • Santa Catalina – Sona: 4,65 USD/osoba
    • Sona – Santiago de Veraguas: 3 USD/osoba
    • Santiago de Veraguas – David: 9 USD/osoba
    • David – Boquete: 3 USD/osoba
    • David Panama City: 15 USD/osoba
    • Hostal – centrum Boquete: dojazd colectivo – dzieloną taksówką – 2 USD/3osoby,
    • Hostal – centrum Boquete:bus 0,65 USD/osoba
  • Wycieczka Wildlife – w poszukiwaniu quetzali: 40 USD/dorosły, 20 USD/dziecko
  • Pozos Temales transport w obie strony: taxi 30 USD
  • Pozos Termales wejście: 2 USD/osoba
  • Szlak Zaginionych Wodospadów dojazd busem: 3 USD/osoba
  • Szlak Zaginionych Wodospadów wejściówka: 7 USD/dorosły
  • Wyprawa konna: 45 USD/osoba
  • Wiszące Mosty: 30 USD/osoba
  • Obiad z piciem w El Sabroson: 6 USD/osoba 
  • Obiad z piciem w peruwiańskiej knajpce: 20 USD/osoba
  • śniadanie w piekarni (empanadas + kawa/sok): 2 – 3 USD/osoba

 

 

Czytaj również: 

Panama – dlaczego warto odwiedzić ten kraj

San Blas – rajski archipelag Kuna Yala

Panama City – miasto kontrastów

El Valle de Anton – miasteczko na dnie wulkanu

Półwysep Azuero – pustynia w tropikalnym kraju, wieloryby i uciekające muszle

Isla Coiba – najlepszy snorkeling ever

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o