Bałtyk zimą i latem

Półwysep Helski

Agata
napisany przez Agata

 

Hel – koniec Polski

Półwysep wąski, długi i fikuśnie zagięty. Sam cypel przez lata niedostępny dla zwykłego śmiertelnika, zamknięty jako baza wojskowa. Trochę bliżej Jurata i słynny hotel Bryza, a jeszcze bliżej Chałupy i rozsławione przez Zbigniewa Wodeckiego plaże… To wszystko sprawia, że Hel jawi nam się jako miejsce niezwykłe, trochę tajemnicze, trochę słynne, pociągające i po prostu inne…

 

Atrakcje na Helu

 

Plaża

 

Tutaj nie trzeba dużej ilości słów. Długa, szeroka, złota… latem gorąca, zaprtaszająca do kąpieli, zimą wyciągająca na długie spacery. Po prostu piekna!

 

Winsurfing

 

Latem Zatoka Pucka jest doskonałym miejscem do nauki windsufringu. Płytka, osłonięta od silnych morskich wiatrów stanowi świetny akwen do stawiania pierwszych kroków. Oferta jest bardzo szeroka. My wybraliśmy Jastarnię i szkółkę Surfpoint. Syn miał w sumie 13 lekcji. Bardzo zadowolony 😊. Z dnia na dzień postępy były coraz bardziej widoczne, a frajda z pływania większa.

Mają oni dwie bazy.

Baza Maszoperia – otwarta od maja do połowy września. Zlokalizowana jest, jadąc z Władysławowa do Helu, przed centrum Jastarni (3,5km do molo). Oprócz windsurfingu można tu uprawiać także kitesurfing.

Baza Posejdon – od maja do końca sierpnia. Zlokalizowana jest po przeciwnej stronie Jastarni, 2km od molo w stronę Helu. Jest tu znacznie spokojniej, ciszej. Pływają tylko deski z żaglem, nie ma kitesurfingowców.

Jeśli miałabym oceniać, to Maszoperia bardziej dla młodych, Posejdon bardziej dla dzieci i rodzin.

 

Miasteczko Hel – polska Atlantyda

 

Hela, czyli dzisiejszy Hel po raz pierwszy odnotowano w duńskich dokumentach u schyłku XII wieku, niemniej jednak historycy zgodnie uważają, że osada istniała na tych terenach już wcześniej. Nie znaleziono jednak żadnych materialnych pozostałości, wszystko zabrało morze… W średniowieczu Hel należał do Krzyżaków, a ludność trudniła się głównie połowem. Prowadzono tu również karczmy, ponieważ do miasta często zawijali żeglarze z różnych stron. Gdzieś w odmętach XIV i XV stulecia wybudowano Nowy Hel (1,5 km od Starego Helu – Alte Hela), a ten pierwszy pochłonęło w tajemniczych okolicznościach morze. Do dziś budzą sensacje stare podania i krążą legendy o “Polskiej Atlantydzie”.

Dziś Hel to małe miasteczko na krańcu… a może na początku Polski. Są tu piękne, szerokie plaże, port, z którego można wybrać się w rejs do Gdyni albo po prostu przepłynąć wokół cypla. W lecie gwarno i jasno, w zimie spokojnie i cicho. Ale nawet w zimie jest tu więcej ludzi niż w Jastarni, sporo więcej niż w Juracie. Czynnych jest kilka knajp, gdzie można zjeść smaczną rybę lub napić się gorącej herbaty jak się za bardzo przemoknie w fokarium 😉. Osobiście mogę polecić „Falę” (ul. Portowa, blisko fokarium).

 

Fokarium

 

„Fokarium Stacji Morskiej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego nie jest ogrodem zoologicznym ani cyrkiem z tresowanymi zwierzętami! Celem jego powstania nie było też stworzenie turystycznej atrakcji lecz miejsca wspomagania ochrony gatunku i upowszechniania o nim wiedzy. Nie jest fokarium również przedsięwzięciem komercyjnym. Opłaty za wstęp służą wyłącznie do pokrycia kosztów utrzymania infrastruktury ośrodka oraz realizacji celu jego działalności.” – Taką informację jako pierwszą czytamy na stronie Stacji Morskiej im. Krzysztofa Skóry Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego. Jest to miejsce gdzie pracuje się nad odtworzeniem i ochroną populacji fok szarych na terenie Bałtyku południowego. Jest to także miejsce gdzie edukuje się ludzi w zakresie problemów ochrony przyrody Bałtyku.  (www.fokarium.pl/index.html)

Oprócz samych fok niezmiernie przejmująca i dająca wiele do myślenia jest wystawa ciągnąca się wzdłuż ogrodzenia ośrodka. Pokazuje ona co nad Bałtykiem mamy cennego, co już straciliśmy, co i jak właśnie tracimy i co możemy stracić jeśli aktywnie nie zadbamy o środowisko. Pokazuje ona też co każdy z nas może i powinien robić, jak się zachowywać, co np. można zostawiać w lasach czy na plażach a co bezwzględnie należy ze sobą zabierać. Niezwykle pouczająca lekcja – nie tylko dla dzieci.

W części zamkniętej mamy muzeum i wystawę: „Ssaki naszego morza”. Również bardzo ciekawa sprawa. Jest też tam symulator kutra, którym można posterować przy wzburzonym morzu i wielkie okna, przez które widać nurkujące foki. Woda jest mętna, dlatego cielska pojawiają się niespodziewanie i równie szybko znikają. Ale watro być cierpliwym i poczekać, bo jest na co 😊. 

 Fokarium jest czynne we wszystkie dni tygodnia, przez cały rok. Godziny otwarcia różnią się w zależności od pory roku. Cena: wstęp 5zł/os., muzeum „Ssaki naszego morza” 1zł/os. O konkretnych godzinach odbywają się karmienia fok (pokaz, kilka słów informacji). W zimie jest to 11:00 i 14:00. Na teren fokarium nie wolno oczywiście wprowadzać (ani wnosić) żadnych zwierząt.

 

Ścieżka rowerowa

 

Każdy pewnie nie jeden raz widział w telewizji dantejskie sceny korków na szosie przez Półwysep. Droga jest wąska, a chętnych wielu – korki w sezonie to rzecz której nie unikniemy. Możemy jednak sprawić, że nie będą ona nas dotyczyć. Po pierwsze dojazd  – połączenia kolejowe są bardzo dobre. Z Warszawy mamy raz na dobę pociąg bezpośredni – 5h, czyli mniej niż jazda samochodem. Z Gdyni pociągów jest kilka. Na miejscu korzystamy z pociągów lub z rowerów. Przez cały Półwysep poprowadzona jest utwardzona ścieżka rowerowa. Wyśmienita sprawa! Szybko, sprawnie i zdrowo można dostać się do poszczególnych miejscowości. Większość kwater oferuje wypożyczenie rowerów. Nie jest to niestety tania sprawa, powiedziałabym nawet, że średnio 6zł za godzinę to zdecydowanie za drogo… A szkoda…

 

Czytaj jeszcze:

Mierzeja Wiślana latem i zimą

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o