Niemcy

Saksoński Szlak Winny

napisany przez Agata

Saksoński Szlak Winny to fascynująca i pyszna podróż po winnicach w Dolinie Łaby.

To uczta dla ciała i ducha 😊

Wytyczony 25 lat temu Saksoński Szlak Winny biegnie wzdłuż Łaby – z Pirny, przez Drezno, Miśnię po Diesbar-Seußlitz. Liczy około 60km. Ścieżka rowerowa poprowadzona została między rzeką a winnicami. Szlak pieszy – w większości grzbietem stoków, wśród winnic. Oba wytyczone są wzdłuż prawego brzegu Łaby, gdyż na stokach po tej stronie uprawia się winorośl. Niemniej jednak ścieżka rowerowa biegnie również wzdłuż lewego brzegu, tak więc wybór opcji jest pełen 😊.

Saksoński Szlak Winny  pokrywa się w części z drogą Elbe-strasse – rowerową ścieżką wzdłuż Łaby liczącą łącznie 840 (Bad Schandau – Brunsbüttel).

Czy Miśnia to tylko porcelana?

Właśnie nie tylko – to też kolebka saksońskiego winiarstwa!

Pierwsza wzmianka o tym regionie winiarskim pochodzi z 1611 roku. Jednak według niepisanych źródeł już w XII stuleciu pewien miśnieński biskup nauczył okoliczną ludność uprawiać winorośl i produkować wino. Największy rozkwit saksońskich winnic to wiek XVIII, a ich „mecenasem” był nasz król – August II Mocny.

Dziś winnice rozciągają się na południowych stokach nadłabskich łagodnych wzniesień. Tu (w przeciwieństwie do Renu czy Mozeli) rozpościerają się one na usypanych z kamienia łupanego tarasach. Produkuje się tu w większości wina białe (80%). Doskonałe zresztą wina białe!

A jednak saksońskich win w Polsce ze świecą szukać… Warto zatem pojechać po nie samemu 😉 – to tylko 100 km od granicy, 250 km od Wrocławia.

Kiedy najlepiej jechać na Saksoński Szlak Winny?

W zasadzie przez cały rok 😊. Oczywiście w końcówce lata i na jesieni winorośle są najokazalsze a winogrona pełne, dojrzałe i wybarwione. Piękne i smakowite 😋. Ponadto od wiosny do jesieni w regionie organizowanych jest całe mnóstwo okołowinnych imprez (UWAGA! – sezon 2020 jest szczególny i większość imprez odwołano). Mamy np. Dni Kwitnących Winorośli (wczesna wiosna), festyn stoków połabskich Loschwitzer Elbhangfest (czerwiec), Dni Otwarte Winnic (sierpień), Jesienne Dni Winobrania (wrzesień), Dni Winiarza (wrzesień), i wiele, wiele innych.

A jak my spędziliśmy ten dzień?

Będąc na kempingu 4km na południe od Miśni, postanowiliśmy pojechać wschodnim, lewym brzegiem dalej w stronę Drezna. Przekroczyć Łabę, odbić nieco do winnicy Schloss Wackerbarth i kontynuować powrót zachodnim, prawym brzegiem aż do Miśni. Tam z powrotem wrócić na stronę wschodnią aby dotrzeć na kemping. Całość prawie 50km. Po drodze czekało na nas jeszcze kilka miłych niespodzianek 😊

Wystartowaliśmy z naszego kempingu (szczegóły na końcu wpisu 😉) raczej później niż wcześniej. Była jakaś 11:00, ale w końcu gdzie mieliśmy się spieszyć – jak wakacje to wakacje. Jadąc na południe lewą stroną Łaby mogliśmy podziwiać oświetlone przedpołudniowym słońcem, porośnięte winoroślą stoki na przeciwległym brzegu. Było spokojnie i cicho.

Ścieżka rowerowa odsunięta jest bowiem od szosy szerokim pasem pola, biegnie przy rzece. Jest asfaltowa, wygodna i płaska 😉 – nic dodać, nic ująć. Kilometry same uciekają spod kół. Co pewien czas mijał nas jakiś rowerzysta.

Po kilkunastu kilometrach wstąpiliśmy na coś chłodnego do picia do przydrożnego baru 😉 – starego młyna przerobionego na knajpę. Po kolejnych kilometrach wspięliśmy się  na most. Muszę powiedzieć, że w Niemczech raczej oszczędzają na mostach 😉 – nad Łabą, Renem i Mozelą jest ich mniej niż więcej. Postawiono na promy. Tak więc na odcinku Miśnia – Drezno mosty mamy dwa. Jeden minęliśmy, drugim przedostaliśmy się na prawy brzeg.

Tam postanowiliśmy zajrzeć do miasteczka Radebul. Upał był okropny, więc nikt nie pogardził gałką lodów i zimnym napojem. Następnie troszkę klucząc i z dwa razy gubiąc szlak wspięliśmy się do celu naszej wycieczki – winnicy Schloss Wackerbarth.

Winnica Schloss Wackerbarth

Pałac Wackerbartha jest to dziś państwowa winnica – największa w regionie, produkująca ponad 600 000 butelek wina rocznie.

Pałac zbudował na początku XVIII wieku hrabia von Wackerbarth – saksoński feldmarszałek, dyplomata, miłośnik sztuki i krzewiciel baroku w regionie. W pałacu tym chętnie bywał również król August II Mocny. Organizowano tu wystawne przyjęcia, goszczono saksoński dwór. Oprócz pałacu, na terenie, na ścianie wzgórza mamy ośmiokątny belweder a na szczycie małe obserwatorium. Mimo, że temperatura przekraczała 360C, nie mogłam odmówić sobie wspięcia się tam i spojrzenia na okolicę z góry (sama – mąż i syn potrafili sobie tego odmówić 😉). Oprócz budowli klasycznych na terenie znajduje się też pawilon z przeszklonym dachem a w nim sklep oraz restauracja.  

Degustacja wina w takim otoczeniu to podwójna przyjemność 🥰. Tutaj też po raz pierwszy odkryliśmy Traubensaft , czyli sok z winogron – doskonała opcja degustacyjna dla niepijących alkoholu 😊.

Po odpoczynku, degustacji i nacieszeniu oczu pałacem, ogrodami i winnicą – ruszyliśmy dalej.

Ponownie zjechaliśmy nad Łabę aby prawym jej brzegiem mknąć w kierunku Miśni. Po drodze czekała na nas miła niespodzianka 😊. Mając w nogach już kilkadziesiąt kilometrów zrobionych co prawda po wyśmienitej jakościowo trasie, niemniej jednak w masakrycznym tego dnia upale – wjechaliśmy w plantację aronii. Krzaczki ciągnęły się przez jakiś czas – na tyle długo abyśmy zaczęli marzyć o chłodnym, lekko cierpkim i niesamowiecie orzeźwiającym soku z tego owocu. I voilà – jak gdyby nigdy nic, w środku pola wyrósł przed nami „Aronia Stop”. Genialna sprawa – mała budka, leżaczki, w budce soki, dżemy, nalewki z aronii. Nasze życzenie zostało spełnione – uraczyliśmy się orzeźwiającym sokiem 😊 i pojechaliśmy dalej. Do Miśni trafiliśmy w promieniach zachodzącego słońca. O tym pięknym mieście, które zrobiło na nas ogromne wrażenie pisałam tutaj.

Gdzie nocowaliśmy?

Campingplatz Rehbocktal

Kemping ten położony jest ok. 4km na południe od Miśni, na lewym brzegu Łaby. Jest dość spory, przyjmuje kampery ale w dużej mierze nocują na nim namiotowcy. Szczególnie popularny jest wśród “sakwiarzy”, którzy rowerem przemierzają Elbe-strasse. Nie ma wydzielonych z góry parcel.

Teren ma podłużny kształt i nam trafiło się miejsce w zasadzie na jego końcu, tuż nas potokiem – cudeńko 😊. Do toalet, łazienek i kuchni kawałek, ale my akurat tak woleliśmy. Samochody parkuje się wzdłuż drogi, nie podjeżdża się pod namioty.

Co do udogodnień, to na terenie są oczywiście porządne toalety i prysznice. Jest też kuchnia, w której można ugotować sobie herbatę, ale też na kuchence przyrządzić poważniejszy posiłek. Obok stoją stoliki przy których można sobie posiedzieć i coś zjeść. Są dwie pralki (2 Euro) i wygodne miejsce do wysuszenia upranych rzeczy. Recepcja – a w tym opcja zameldowania, wymeldowania i sklepik – czynna jest w godzinach 08:00 – 11:00 oraz 14:00 – 20:00 i te godziny są dość skrupulatnie przestrzegane. WiFi płatne. Ciepła woda w godzinach 06:30-11:00 oraz 15:00-23:00. Dla nas rewelacja, mogę spokojnie polecić 😊. Kemping przyjmuje zwierzęta (pies 2 Euro/doba)

 


KOSZTY ( 3pax, sierpień 2020)

– Noclegi na kempingu Campingplatz Rehbocktal: 6 euro/dorosły ; 5 euro/dziecko do 12 roku życia, miejsce na namiot: 6 Euro/doba, miejsce na namiot z przyłączem do prądu: 10 Euro/doba, auto: 2 Euro/doba

– Degustacja w Schloss Wackerbarth: 8 Euro/lampka wina ; 3 Euro/ lampka traubensaft

Aronia Stop: 4 Euro/szklanka soku

Obiad/kolacja w Miśni (Starówka): ok. 15 Euro ; lampka wina: 7- 8 Euro

Obiad/kolacja w Dreźnie (Starówka): ok. 15 Euro ; lampka wina: 7- 8 Euro


 

Czytaj dalej:

Szwajcaria Saksońska i Twierdza Königstein

Dolina Środkowego Renu – wśród zamków i winnic

Nad Mozelą – wśród zamków i winnic

Górna Frankonia –  Dolina Menu i piwny Bamberg 

Graniczna Łęknica – kolorowe jeziora, Park Mużakowski i kajakiem po Nysie Łużyckiej

 

Wszystkie wpisy o Niemczech znajdziesz tutaj: NIEMCY – tak blisko a tak nieznani

 

Podobał Ci się wpis? Będzie mi bardzo miło, jeżeli podzielisz się nim ze znajomymi i zostaniesz moim stałym czytelnikiem na blogu, Facebooku i Instagramie 😊

 

 

Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Krzysztof
Krzysztof
1 rok temu

Napotkać w trakcie wycieczki rowerowej w takim upale knajpkę i wypić szklankę schłodzonego soku ze świeżej aronii to musi być prawdziwa przyjemność

Redakcja PolisaTurystyczna.pl
11 miesięcy temu

Niesłychanie podoba mi się popularność tego regionu wśród pasjonatów dwóch kółek. Rzekłbym istny raj dla rowerzystów, lubiących spokojne, zadbane, niezbyt wymagające trasy rowerowe.

4
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x