Weekend+ Zamki Krzyżackie i Jezioro Jeziorak

Zamki Krzyżackie i śladami Pana Samochodzika nad Jezioro Jeziorak

Agata
napisany przez Agata

Pomysł na długi weekend: przygoda, historia, zamki, rowery, spacery, tropy. 

Podczas tegorocznej majówki postanowiliśmy połączyć lekcje historii – czyli zamki krzyżackie, z Jeziorakiem, nad którym rozgrywa się akcja aż dwóch książek Zbigniewa Nienackiego z serii o Panu Samochodziku 😊.

(Majówka 2018)

Transport: własny samochód + rowery

 

Jezioro Jeziorak

(Etap 1)

Jezioro Jeziorak leży na Pojezierzu Iławskim. Jest on nie tylko najdłuższym jeziorem w Polsce ale i jednym z największych. Występuje na nim także największa liczba wysp i wysepek (ok.20). Na Jezioraku leży jedna z największych śródlądowych wysp w Polsce – Wielka Żuława. To na jego wodach, wyspach, kępach, zakolach i w najbliższych okolicach rozgrywa się akcja książek Zbigniewa Nienackiego „Pan Samochodzik i Kapitan Nemo” oraz „Pan Samochodzik i Złota Rękawica”.

Nocleg w pobliżu Jezioraka: Zamek Karnity (rezerwacja booking.com)

Karnity

Był to prawdopodobnie folwark krzyżacki lub wieś pruska nadana po wojnie trzynastoletniej jednemu z dowódców wojsk krzyżackich Hansowi von Schönaich. Majątek pozostawał w rękach rodziny (z czasem wrócili do swego oryginalnego nazwiska Krasnodębscy) przez ponad 300 lat. W wyniku małżeństw dobra przeszły w ręce rodu von Albedyll a następnie w ręce rodziny von Günter. Neogotycki pałac w Karnitach wzniesiono nad brzegami jeziora Kocioł w roku 1856 w miejscu spalonego dworu. Jest to postawiona na kamiennej podmurówce, obłożona w całości cegłą klinkierową romantyczna budowla otoczona parkiem, w którego części zorganizowano wybieg dla danieli. To właśnie pałac w Karnitach był sceną dla jednego z głównych wątków w “Pan Samochodzik i Złota Rękawica” . Był on rezydencją szalonego barona, to tu mieszkała Diana Denver i „Święty”, to tu wreszcie Pan Samochodzik został podstępnie spuszczony tajną zapadnią w pułapkę i musiał się wspinać po zewnętrznej ścianie od okna do okna.

Hotel Zamek Karnity

Od 1995 roku obiekt funkcjonuje jako całoroczny hotel. Pokoje są czyste, dobrze wyposażone, aczkolwiek brak im ducha epoki. Ogólnie wystrój wewnętrzny (gładkie, białe ściany, meble słabo stylizowane na stare, a bardziej przypominające współczesny BRW, drzwi sklejkowe, itd., itp.) zdecydowanie potrzebuje więcej tchnienia mienionych czasów. Wystarczy kilka detali i można by z tego miejsca zrobić perełkę jaką jest np. Biały Dwór, w którym byliśmy kilka dni później.

Niemniej jednak obsługa bardzo miła, śniadania pyszne a sandacz wprost bajeczny. No i mają dobre piwo warzone według swojej starej receptury – Biała Dama. Z hotelu jest bezpośredni dostęp nad jezioro Kocioł i małą plażę z wyznaczonym kąpieliskiem (w dniach w których tam byliśmy właśnie szykowano wszystko do sezonu). Obok jest mini park linowy (też w remoncie, ale na sezon będzie otwarty) i od tego roku mini golf. Nie mogliśmy jeszcze zagrać, ale to co widzieliśmy wygląda naprawdę fajnie. Do tego jest mały plac zabaw dla dzieci na terenie, a dla starszych zewnętrzna siłownia i stół do ping ponga. W środku, w saloniku myśliwskim, stoi bilard.

Jeśli chodzi o półkę cenową to jest zaskakująco OK.

Naszym celem z początku nie był nocleg w tym pałacu tylko w gdzieś w okolicy Jezioraka, ale przejrzawszy oferty na booking.com, nocowanie.pl i innych lokalnych portalach oferujących noclegi w regionie, porównawszy warunki i ceny – wybór był prosty. Cena niewiele wyższa a komfort i wrażenie jednak nieporównywalne😊. Trzeba jednak brać pod uwagę, że w soboty często organizowane są wesela, a po zamku niesie 😉. 

Od pani na recepcji zakupiliśmy mapę okolicy (12zł)(Mazury Zachodnie szlaki wodne), z zaznaczonymi wszystkimi szlakami rowerowymi, ścieżkami i duktami leśnymi. Genialna sprawa! Mega przydatna! Z jej pomocą byliśmy w stanie przemieszczać się rowerem nie po szosach, a po spokojnych drogach dających możliwość kontemplacji okolicy. Trochę trudniej dla nóg i siedzenia, ale jakże lżej dla umysłu i nerwów 😊.  (i zgubiliśmy się tylko raz 😉)

Atrakcje wokół Jeziora Jeziorak

– wycieczka rowerowa wokół Jeziora Kocioł

Jezioro Kocioł jest to stosunkowo małe jeziorko o okrągłym kształcie – idealne na krótką przejażdżkę w ramach rozprostowania nóg po podróży. Tak też uczyniliśmy.

Nad jeziorem skręciliśmy w prawo i trafiliśmy na dobrze ubitą, wygodną drogę wzdłuż brzegu. Droga potem biegła przez las, przekraczała jakąś małą rzeczkę jeszcze mniejszym mostkiem aby dotrzeć do rozsypanych to tu, to ówdzie letniskowych zabudowań (Murawki). Tam miejscowi kierowali nas albo okrężną drogą po szosie (czego nie chcieliśmy), albo już nie byli tacy pewni co do przejazdu przy samym jeziorze. Pani z dzieckiem stwierdziła, że „kiedyś się dało, ale być może będziecie musieli trochę przejść”, a pan koszący trawnik kazał nam jechać na azymut i zapewnił, że „pewnie przejedziecie”. No i pojechaliśmy. Wkrótce drogę nam zastąpiło zaorane pole, więc weszliśmy w las. Na azymut, na przełaj, po dywanie z białych wiosennych kwiatków brnęliśmy ciągnąc rowery pod pachą. Tak doszliśmy do zielonego szlaku rowerowego, który zaprowadził nas pod sam zamek. Zajechaliśmy robiąc pełne koło od lewej strony.

Wycieczkę, choć z przenoskami, zaliczam do bardzo udanych 😊.

Wycieczka rowerowa z Zamku Karnity przez Bukowiec do Boreczna

(Łącznie ok. 40km)

Całodniową wycieczkę rozpoczęliśmy od udania się do wsi Mózgowo, a stamtąd do Gubławki. Droga prowadzi wzdłuż zatoki Kraga – jednej z odnóg Jezioraka, po której Pan Samochodzik pływał zarówno w “Złotej Rękawicy” jak i w “Kapitanie Nemo”.

W Gubławkach znajduje się,  niestety zrujnowany, stary dwór Finkensteinów – rodu, który w okolicy miał liczne majątki ziemskie, dwory, folwarki a nawet pałace.

Dalej drogą przez pola dotarliśmy do wsi Wieprz, w której znajduje się sztuczna grobla prowadząca na wyspę Bukowiec. Na Bukowcu mieszkał “fałszywy ornitolog” z “Kapitana Nemo”. Dużo się tu ogólnie działo w książce 😊.

Bukowiec Wyspa

Dziś jest tu ośrodek pracowniczy przekształcony w prywatne posesje powydzielane małymi płotkami lub po prostu parawanami. Panuje tu ciekawa moda na zabudowywanie przyczepy domem. Ogólnie atmosfera sprzed lat, czuć powiew starych ośrodków wypoczynkowych, ze stołówką bez grilla, klubokawiarnią a nie pubem. Szkoda tylko, że obowiązuje zakaz kąpieli ☹. Jak to wygląda w praktyce nie wiem, ale wszędzie są znaki obwieszczające o zakazie. W końcówce kwietnia było tu cicho, spokojnie, emerycko…. ale w sezonie podobno potrafi dopiec niezłą muzą spod wiaty. Objechaliśmy w każdym razie cały Bukowiec zataczając pętlę. Acha, jeszcze jedna istotna informacja – wstęp jest płatny, i to nie mało, bo 10zł od osoby. Jako że byliśmy przed sezonem i tylko na chwilę, pani na recepcji wzięła od nas tylko 10zł za wszystkie 3 osoby.

Z Wieprza można przejechać do Boreczna szosą przez Karpowo, ale my wybraliśmy drogę przez łąki i pola zataczając łuk wzdłuż brzegów Jezioraka. Mniej więcej na wysokości Czaplaka odbiliśmy w prawo i dojechaliśmy do Boreczna.

Boreczno

Jest to wieś lokowana w 1311 roku na prawie chełmińskim przez jednego z komturów krzyżackich. W 1470 wielki mistrz zapisał ją wraz z Mózgowem, dworem w Śliwie i folwarkiem w Karnitach dowódcy wojsk zaciężnych Hanuszowi Krasnodębskiemu, który przybrał nazwisko Schöneich. Boreczno było naszym celem gdyż stoi tam przepiękny gotycki kościół z XIV wieku. Kościół ten jest bohaterem zarówno w “Kapitanie Nemo” jak i w “Złotej Rękawicy”. To tu Pan Samochodzik doznał olśnienia patrząc na kamienną płytę nagrobną Hansa von Schöneicha i jego kamienną rękawicę.

W Borecznie jest też sklepik – piwo, lody, woda, chleb, jakieś soczki, wafelki, parę puszek, parę pęt kiełbasy… Nie ma żadnej restauracji ani choćby baru, a że pora już  była słuszna posililiśmy się jak wszyscy ciasteczkami i piwem (dla syna soczek oczywiście) na ławeczce pod sklepem ustawionej pod pięknie kwitnącą magnolią. Do Karnit wróciliśmy jadąc kawałek szosą na Miłomłyn a potem odbijając w pola na Mózgowo. Z Mózgowa po śladach.

Wycieczka była długa, mecząca ale zdecydowanie warta polecenia 😊.

Wycieczka rowerowa z Siemian do zamku w Szymbarku

(Łącznie ok. 50km)

Tego dnia postanowiliśmy zdobyć na rowerach Szymbark – ruiny zamku kapituły pomezańskiej.

Z Karnit, a zwłaszcza z Wieprza, do Siemian w prostej linii jest “rzut beretem” – ale trzeba by płynąć przez jezioro. A że Jeziorak jest długi i z wieloma odnogami trasa po lądzie wydłuża się znacznie. Dlatego postanowiliśmy odcinek Zamek Karnity – Siemiany pokonać samochodem (36km), zaparkować we wsi i dalej ruszyć przez lasy na rowerach. Tak też zrobiliśmy.

W Siemianach przy kościele pojechaliśmy do leśniczówki Szwalewo i dalej przez las do wsi Piotrkowo. Po drodze mijaliśmy cudowne ukryte w gęstwinie leśnej jeziorka. W Piotrkowie można jechać asfaltówką przez Starzykowo i zajechać do Szymbarka od południa lub przebijać się duktami leśnymi, przeciąć w pewnym momencie szosę 521 (Susz – Iława) i zajechać do Szymbarka od północy. My wybraliśmy wersję B.

Zamek w Szymbarku

Zamek został wybudowany na miejscu dawnego grodu Prusów, na górze, od której wzięła się nazwa wsi Szymbark – z niemieckiego Schönberg, czyli piękna góra. Wzniesiono go w początkach XIV w. jako siedzibę proboszcza Kapituły Pomezańskiej. Po sprowadzeniu Krzyżaków w 1243 roku powołano 4 diecezje: chełmińską, pomezańską, sambijską i warmińską. Podczas wojny trzynastoletniej między Koroną a Zakonem (1454-1466) był areną ostrych walk. Po Hołdzie Pruskim (1525) i sekularyzacji zakonu krzyżackiego właścicielem Szymbarka został były mistrz – Albrecht Hohenzollern. Z czasem stał się renesansową rezydencją, a pod koniec XVII w. objęła go w posiadanie rodzina Finkensteinów i przebudowała w stylu barokowym. Pod koniec II wojny światowej Armia Czerwona opuszczając zamek, w którym stacjonowała, spaliła go. Ciekawostką są tu baszty – każda w innym stylu, każda pamiątką innej epoki.

Zamek w Szymbarku to ponoć pierwowzór ruin ze Złotego Rogu (“Pan Samochodzik i Winetou”) o dewastację których toczyła się w książce walka. Tutaj także podobno nagrywano scenę do “Pana Samochodzika i Templariuszy”, gdy Pan Samochodzik schodził do tajemnych lochów po ukryty skarb.

Zwiedzanie zamku

Dziś jest to ruina właścicielem której, w drodze licytacji komorniczej od marca 2018 roku, jest firma IBC Investment. Na chwilę obecną normalnie jest zamknięty i nieudostępniony dla turystów, ale nam się trafiło prywatne zwiedzanie z córką wieloletniego opiekuna zamku 😊. Pani ta kręci się koło ruin zresztą często (a jak nie, to trzeba pytać o nią w sklepie) i chętnie wpuszcza i oprowadza po „swoim” zamku. Weszliśmy więc na dziedziniec, zajrzeliśmy do boksów stajennych, do prywatnej ubikacji biskupa 😉, widzieliśmy wielkie palenisko na którym niegdyś przyrządzano wyśmienite pieczyste. Pani opowiedziała nam wiele ciekawych historii, pokazała stare, jeszcze przedwojenne zdjęcia. Dziś ruiny imponują swą wielkością i majestatem, a ponoć zamek ten liczył tyle komnat ile jest tygodni w roku, był tak ogromny.

W drogę powrotną udaliśmy się na południe, na Gardzień. Tutaj trochę trasa się skomplikowała, chyba po prostu ktoś wyjechał broną za daleko i zaorał szlak anektując go pod swoje pole 😉. Tak czy inaczej musieliśmy się wycofać i na azymut brnąć przez łąki do Gardzieni. Potem było już w zasadzie prosto. Trzymaliśmy się lewego brzegu jeziora Gardzień, przekraczaliśmy kilkakrotnie rzekę Osę i duktami leśnymi zajechaliśmy do znanej nam już leśniczówki Szwalewo. Po drodze zażyliśmy orzeźwiającej, kwietniowej kąpieli w jednym z ukrytych leśnych jezior 😊.

W Siemianach zjedliśmy zasłużony obiad.

W przeciwieństwie do innych wsi takich jak Boreczno, Wieprz, nie mówiąc już o Mózgowie czy Szymbarku, jest tu całkiem sporo mniejszych lub większych knajpek. My wybraliśmy akurat bar pod wieżą widokową z panoramą na Jeziorak, ale jest też całkiem dobrze wyglądająca karczma i inne. Jest też budka z lodami włoskimi i w gałkach oraz goframi. Siemiany to typowa miejscowość wypoczynkowa i baza dla żeglarzy.

Wycieczka długa, nawet bardzo długa i naprawdę męcząca (zwłaszcza droga powrotna zaczynała się już niemiłosiernie przeciągać), ale zdecydowanie warta zrobienia. A Zamek w Szymbarku to tzw. must see jeśli będziecie w pobliżu!

 

Z Jezioraka na zamki krzyżackie

(Etap 2)

Po dwóch i pół dniach w okolicach Jezioraka i trzech noclegach w Zamku Karnity zaczęliśmy się przemieszczać w kierunku naszego celu – Malborka. Jednak jak majówka trwa tydzień z hakiem, to nie ma siły, ale poniedziałek musi się załapać, a jak wiadomo jest to dzień, gdzie większość zamków, muzeów i tym podobnych obiektów jest zamkniętych. Dlatego trzeba było sprytnie dobrać trasę.

Na ten dzień (poniedziałek, 30.04) zaplanowaliśmy więc Sztum – zamek czynny dla zwiedzających od poniedziałku do niedzieli. Jednak będąc w Szymbarku usłyszeliśmy o Kamieńcu pod Suszem i Radzyniu Chełmińskim. Ten pierwszy całkiem blisko, drugiego nie braliśmy wcześniej pod uwagę bo trochę dalej od naszej trasy. Niemniej jednak tak nam oba zachwalano, a przy tym nie do końca piano „ochy i achy” nad Sztumem, że postanowiliśmy zmienić plany. Nie wiem czy słusznie porzuciliśmy Sztum, ale na pewno zmiany nie żałujemy, bo Kamieniec i Radzyń Chełmiński okazały się strzałem w dziesiątkę.

Atrakcje:

– Kamieniec pod Suszem

Jest to późnobarokowy pałac w stylu francuskim wchodzący w skład ordynacji rodu Finkensteinów. Budowa trwała 4 lata i zakończono ją w 1720 r. Podobno było tu tyle pokoi ile dni w roku. Od części środkowej odchodziły symetryczne skrzydła boczne. Całość dwupiętrowa kryta dachówką. Detale wykonane z piaskowca finezją nawiązywały do stylu rokoko. Mansardowy dach wykonany był z zielonej, glazurowanej cegły i miał 12 kominów w kolorze lśniącego granatu. Rezydencję tę nazywano wschodniopruskim Wersalem. Po wojnie został przekształcony na PGR, potem niszczał i był sukcesywnie rozszabrowywany. Dziś jest to ruina popadająca w jeszcze większą ruinę. Nowy inwestor próbuje coś zrobić, uratować – trzymamy kciuki!

W otoczeniu pałacu urządzono na wzór francuski rozległy ogród z romantyczną grotą ogrodową. Rosły tam potężne stare dęby – większość niestety wycięto w ubiegłym roku ☹ pozostawiając puste pole. Grota wykładana była w całości minerałami i muszlami wyławianymi z pobliskiego jeziora. Do dziś widać je gdzieniegdzie przyklejone do ścian, większość jednak odpadła pozostawiając po sobie tylko charakterystyczne wgłębienia. Minerały i muszle znajdowane są na terenie w gruzie, w ziemi. Zbierają je i być może w przyszłości jakiś artysta plastyk podejmie się wyzwania i przywróci dawną świetność grocie ogrodowej.

Zwiedzanie rezydencji

Na chwilę obecną obiekt jest oficjalnie nieudostępniony zwiedzającym. Aby wejść na teren należy porozmawiać z panią w sklepie naprzeciwko. Ona wskaże otwarte boczne wejście 😊. My mieliśmy na tyle dużo szczęścia, że wchodząc natknęliśmy się na dozorcę, który właśnie przyjechał nakarmić konie i mułka 😊. Oprowadził nas po tej dawnej rezydencji pruskiej arystokracji, opowiedział wiele interesujących historii. To była naprawdę udana wizyta!

– Radzyń Chełmiński 

Ruina zamku komturów krzyżackich

„W roku Pańskim 1234 brat i mistrz Herman, kiedy już usunął z ziemi chełmińskiej Prusów, zebrał wojsko braci i zbrojnych i wybudował zamek w Radzyniu na skraju pustkowia […], w tym miejscu, gdzie dochodziło do ciągłych najazdów Prusów i gdzie istniał dostęp do ziemi chełmińskiej. […]” (z Kroniki Ziemi Pruskiej)

Pod koniec XIII wieku Ratzin został siedzibą komtura, wzniesiono zamek konwentualny. Od samego początku pełnił bardzo ważną rolę w państwie zakonnym. To tutaj po klęsce pod Grunwaldem zdeponowano poważną część skarbca zakonnego, w tym osobiste srebra wielkiego mistrza Ulricha von Jungingena. W czasie wojen szwedzkich zamek uległ zniszczeniom.

To tu nagrywano odcinki filmu “Pan Samochodzik i Templariusze” ze Stanisławem Mikulskim w roli głównej. Pozostałością po planie filmowym są tajemne znaki templariuszy wyryte w murze.

Ta potężna twierdza krzyżacka, którą 30.04 zwiedzaliśmy sami 😊 (oficjalne otwarcie sezonu 01.05), robi naprawdę ogromne wrażenie. Najlepszą częścią jest wspinaczka na wieżę i wąziutkie wyjście na równie wąziutki „tarasik” okalający iglicę. Widok na Radzyń może nie jest imponujący ale sama wspinaczka i wyjście na szczyt dostarczają niesamowitych wrażeń i są fajną zabawą.

http://zamek-radzyn.pl/ (czynny codziennie 10:00-18:00 w sezonie wiosenno-letnim, cena biletów: 8zł, 6zł ulgowy)

 

Nocleg w pobiżu Kwidzynia: Biały Dwór (rezerwacja booking.com)

Biały Dwór leży w Podzamczu, 9km na północ od Kwidzynia. Pierwsze informacje pisane o okolicy pochodzą z okresu podboju pruskiej Pomezanii przez zakon krzyżacki. Wiadomo, że w 1236 za zasługi dla zakonu okoliczne ziemie otrzymał Dytryk von Dypenow – szlachcic z Saksonii. To w rękach jego rodziny utrzymywała się  większość okolicznych dóbr aż do XV wieku, kiedy to po rozpadzie państwa krzyżackiego (1466) i utworzeniu Prus Królewskich przeszły one w ręce polskie.

Dwór zaczęto wznosić w XVI wieku, w XVII wieku (przed najazdem szwedzkim) wzmocniono go i ufortyfikowano. Na początku XVIII wielu Biały Dwór przeszedł w ręce rodziny Kretkowskich, którzy przebudowali go zgodnie z epoką. Po 1772, czyli po I rozbiorze Polski, przeszedł w ręce pruskie. W XIX w. właścicielami dworu była rodzina Borris, dalej sprawy własności są bardzo zagmatwane. Po II wojnie światowej opuszczone zabudowania zostały ogołocone ze wszystkiego co dało się wymontować. Zapadły się dachy, runęła część murów. W 1960 roku pozostałości zostały objęte opieką konserwatorską, a w 1994 roku prywatni właściciele przystąpili do odbudowy i remontu obiektu.

Udało się to im zresztą znakomicie!

Wnętrza są odrestaurowane z klasą i smakiem przy zachowaniu barokowego ducha epoki. Piękne antyczne meble, kotary i łoża doskonale współgrają z nowoczesnymi lampionami. W sali restauracyjnej stoi przepiękny piec kaflowy. Drewniane schody wykładane są od spodu malowaną tapetą. Prawdziwe brawa za smak i kunszt! Mieliśmy zamówiony pokój standard, ale ze względu na przygotowania do wesela dokonano roszady i trafił nam się apartament – sypialnia z salonikiem 😊. Syn co prawda dostał łóżko polowe jako dostawkę, ale do narzekań nie mieliśmy powodów 😊.

Co do ceny to znów bardzo pozytywne zaskoczenie, a porównując ten obiekt ze „zwykłymi” noclegami w szkaradnym skądinąd Kwidzyniu, nie mam wątpliwości, że trafiliśmy w punkt!

 

Kwidzyń

(Etap 3)

Tego dnia rano wróciliśmy do Kwidzynia. Zamek jest naprawdę imponujący ale okolica wręcz koszmarna! Jest to miasto o znamienitej historii, ale obecnie jest to miasto niestety głównie przemysłowe. Największe zakłady papiernicze w Polsce to właśnie Kwidzyń. Nie ma tam czegoś co można by nazwać starówką, albo nawet rynkiem. Zamek okalają blokowiska, a dalej firmy i zakłady przemysłowe. Szkoda, wielka szkoda! ☹ Z początku chcieliśmy nocować właśnie w Kwidzyniu – mieć zamek pod ręką, wieczorem poszwendać się po uliczkach, zjeść coś w fajnej knajpce. Jakie to szczęście, że kwatery okazały się marne i wylądowaliśmy w Białym Dworze!

Atrakcje w Kwidzyniu

– Zamek Kwidzyń

Zamek Kapituły Pomezańskiej

Gdy po sprowadzeniu w 1243 roku przez Konrada Mazowieckiego zakonu krzyżackiego powołano 4 diecezje, Kwidzyń stał się stolicą jednej z nich – pomezańskiej. Blisko 100 lat późnej, w latach 1320-1340 wzniesiono zamek tutejszej kapituły. W 1466, po pokoju toruńskim II kończącym wojnę trzynastoletnią, większość warowni krzyżackich weszła w skład Prus Królewskich – prowincji przyłączonej do Polski (min. Malbork, Gniew, Radzyń). Jednak Kwidzyń i Nidzica pozostały w rękach krzyżackich aż do 1525 (sekularyzacja zakonu i powstanie Prus Książęcych jako lenna Polski). Charakterystycznym elementem kwidzyńskiego zamku jest gdanisko (dansker), czyli średniowieczna wieża sanitarna z toaletą. Została ona wybudowana pod koniec XIV wieku i wysunięta poza główne mury zamku poprzez specjalny pomost o długości 50m. Tego typu latryny zachowały się jedynie w krzyżackim Kwidzyniu i Malborku.

Zwiedzanie Zamku

Zwiedzanie zamku w Kwidzyniu jest bardzo przyjemne. Można chodzić samemu, można też wypożyczyć audioprzewodniki, które szczerze polecam. W bardzo przystępny, naprawdę interesujący sposób, lektor (a właściwie trzech lektorów) opowiada o samym zamku, historii Prus i zakonu krzyżackiego, czasach zaborów, aż po dzień dzisiejszy. W obiekcie są też sale poświęcone etnografii regionu, gdzie możemy oglądać stare wiejskie narzędzia pracy, malowane szafy, haftowane stroje. Ostatnia część to tzw. muzeum przyrodnicze opisujące faunę i florę terenów okalających Kwidzyń. Jest to obok muzeum przyrodniczego w Kazimierzu Dolnym druga najlepsza wystawa przyrodnicza jaką widziałam.  www.zamek.kwidzyn.pl  (bilety: 15zł, 10zł ulgowy)

Gniew

(Etap 4)

Zamek Gniew

Zamek komturów krzyżackich

Zbudowany pod koniec XIII w. zamek Gniew, leży na wzgórzu otoczonym nurtami rzeki Wierzycy. Była to najpotężniejsza krzyżacka twierdza na lewym brzegu Wisły. Po czasach pokrzyżackich starostą był tu między innymi Hetman Wielki Koronny a następnie król Polski – Jan III Sobieski (1667-1696). To stąd ruszał pod Chocim (1673) a następnie pod Wiedeń (1683). To tu przychodziły listy do ukochanej Marysieńki. To wreszcie Jan III Sobieski wysłuchawszy żali wybranki swego serca o chłodzie panującym w murach zamczyska kazał wybudować na terenie podzamcza Pałac Marysieńki. Po 1772 roku było tu ponoć najcięższe w Prusach więzienie. W 1921 roku zamek został podpalony. Spłonęła znaczna jego część. Na przełomie lat 60/70 XX w. doczekał się pierwszego etapu odbudowy, etap II rozpoczęto w 1992.

Dziś zamek Gniew tętni życiem. Przewodnicy oprowadzają grupy zwiedzających, są pokazy multimedialne, turnieje rycerskie, na terenie funkcjonuje hotel (w Pałacu Marysieńki i w budynku dawnych koszarów pruskich).

Samo miasteczko przechodzi gruntowną rewitalizację. Dziś jest tu jeden wielki remont, ale już teraz można sobie wyobrazić jak pięknie będzie za niedługi czas 😊. Jest to miejsce z niezwykłym potencjałem i jak tylko skończą się remonty będzie to prawdziwa perełka – zamek z miasteczkiem jako całość.

Nocleg w Gniewie: Hotel Zamek Gniew (rezerwacja bezpośrednia)

Są to właściwie dwa obiekty: Pałac Marysieńki (znajduje się w odbudowanym Pałacu Marysieńki) i hotel zamek, hotel rycerski – różnych nazw się tu używa (znajduje się w odbudowanych dawnych koszarach pruskich).

Rezerwując pokój przez Internet nie do końca byłam pewna, w którym budynku będziemy nocować 😊. Całość należy do jednego właściciela, a ze strony internetowej jakoś trudno się zorientować…. Okazało się, że mieliśmy rezerwację w hotelu zamkowym. Tam też jest recepcja i główna restauracja.

Pokój typu standard był bardzo przyzwoity – w pełni wyposażony, elegancko umeblowany. Pokoje z balkonami z widokiem na zamek są pewnie wyższej kategorii, bo nasz wychodził na przeciwległą stronę, czyli dodatkowy parking 😉.

W restauracji wyśmienity wybór potraw, chociaż ceny już raczej „zamkowe”. Jeśli chodzi o cenę noclegu to była zdecydowanie najwyższa ze wszystkich podczas tego wyjazdu. Ale za miejsce trzeba zapłacić…. zwłaszcza, że w samym Gniewie alternatyw na razie za dużo nie ma. Może po skończeniu rewitalizacji…. fajnie by było 😊.

Zwiedzanie zamku odbywa się tylko z przewodnikiem, ostatnia tura wchodzi o 16:30, tak więc już od 17:30 – 18:00 teren pustoszeje. Niestety o 19:00 zamykają też kawiarnię, w której można by było usiąść i zjeść pysznie wyglądający deser podziwiając przy tym widok na Wierzycę i okoliczne pola. Niestety obeszliśmy się smakiem ☹. Generalnie wieczorem nie za bardzo jest co robić. Na jeden wieczór atrakcji starczy, ale na więcej – mógł by być kłopot. W podziemiach zamku jest pub z dwoma torami do gry w kręgle (płatny). W Pałacu Marysieńki bilard (bezpłatny). Jest też SPA, ale tam nie trafiliśmy. Na terenie jest plac zabaw dla dzieci.

Jak dla mnie zdecydowanym minusem jest parking zlokalizowany po środku pomiędzy hotelem zamkowym, Pałacem Marysienki a zamkiem. Pewnie w sezonie każde miejsce jest tu na wagę złota, ale te samochody poustawiane od frontu naprawdę psują wrażenie ☹.

Atrakcje w Gniewie

– konny turniej rycerski na zamku Gniew

01 maja odbył się na zamku Gniew konny turniej rycerski. Wydarzenie, na które bardzo chcieliśmy przybyć i tak układaliśmy majówkowe plany aby właśnie we wtorek 01.05 o 15:00 być w Gniewie. Udało się i było w 100% warto! Gospodarzem turnieju był kasztelan Gniewu, pan Jarosław Struczyński. Rycerze, konie – wszyscy w strojach z epoki. Miecze, konie w pełnym pędzie, kruszące się kopie. Doskonała oprawa narracyjna. Do tego nie był to żaden pokaz tylko prawdziwy turniej. Były konkurencje i punkty, które potem zliczane są do ogólnej klasyfikacji każdego „rycerza”. Działa to podobnie do sezonowej klasyfikacji skoczków narciarskich.

Na zamku co i rusz odbywają się jakieś imprezy. Po aktualności można sięgnąć tutaj: www.zamek-gniew.pl/hotel/aktualnosci

Zwiedzanie zamku z przewodnikiem: 15zł ; 10zł ulgowy

– wakacje z duchami na zamku Gniew

Jest to show łączące w sobie elementy gry aktorskiej, pirotechniki i efektów multimedialnych. Historia zamku opowiedziana jest w sposób wartki, emocjonalny, czasem straszny, czasem zabawny. Polecam!

– zwiedzanie zamku Gniew nocą z lampionami

(start 22:00). Cisza, spokój. Wszyscy turyści już pojechali. Najmłodsze dzieci gości hotelowych poszły spać. Zamek pusty. Na dziedziniec można wejść swobodnie. Pani przewodnik porozdawała drewniane lampiony, oprawione w naturalną, wyprawioną skórę, tak cienką, że przepuszczały światło zapalonej w środku świecy. Każdy głos, każde stuknięcie, nawet każdy szept odbijał się szerokim echem po wysokich murach. Zwiedzanie nie trwało długo – ok. 30min. – ale było naprawdę fajną przygodą. Chodziliśmy po ciemnych korytarzach, wspinaliśmy się po krętych schodach…. Jeszcze jakby Pani przewodnik włożyła więcej pasji w swoją pracę byłoby idealnie 😉.

 

Malbork

(Etap 5)

Malbork Atrakcje

Malbork zamek

Siedziba wielkiego mistrza

Największa gotycka twierdza w Europie, największy ceglany zamek świata, symbol niegdysiejszej potęgi Zakonu Krzyżackiego.

14.09.1309 roku wielki mistrz Siegfried von Feuchtwagen przeniósł swą siedzibę do Malborka. Niedługo potem istniejący i potężny już zamek św. Marii (Sankt Marienburg) zaczęto jeszcze rozbudowywać. Ostatecznie mamy tu 3 zamki w jednym: Zamek Wysoki, Zamek Średni i Podzamcze. Wszystkie połączone potężnym systemem podwójnych murów obronnych najeżonych licznymi wieżami i basztami.

Malbork określany był mianem twierdzy nie do zdobycia. Miał to nawet potwierdzić Kazimierz Wielki podczas wizyty w warowni. Czy tak powiedział do końca nie wiadomo, pewne jest jednak, że na Malbork zbrojnie nie ruszył nigdy. Pierwsze oblężenie miało miejsce po zwycięskiej dla Jagiełły bitwie pod Grunwaldem (1410). Jednak strona polska nie wykorzystała krzyżackiego zaskoczenia rezultatem bitwy, ich nieprzygotowania i wręcz niedowierzania graniczącego z otępieniem. Na kolejne dziesięciolecia Malbork pozostał w rękach zakonu. I choć przeszedł w końcu w ręce polskie pozostał twierdzą niezwyciężoną. W 1457 roku zamek przejęli Czesi za długi (zaległy żołd żołnierzy zaciężnych) i odsprzedali Kazimierzowi Jagiellończykowi za zawrotną kwotę odpowiadającą 660 kg złota. Od tamtego czasu aż do rozbiorów stał się jedną z siedzib królów polskich.

Zwiedzanie zamku

Rano opuściliśmy Gniew i przejechaliśmy 40 kilometrów do Malborka. Mieliśmy wykupione przez Internet bilety, dlatego mogliśmy ominąć dość sporą kolejkę do kasy. Przyzwyczajeni do ciszy, spokoju i wręcz indywidualnej kontemplacji zwiedzanych miejsc, musieliśmy przestawić się na inne tory. Tutaj się nie dało „zgubić” grupy z głośno opowiadającym przewodnikiem, nie dało się wejść do sali i spokojnie skadrować zdjęcia bez szeregu głów w centralnym jego punkcie. Wybraliśmy opcję zwiedzania z audioprzewodnikiem, gdyż dawało nam to możliwość chodzenia we własnym tempie. Wiadomości i tak usłyszeliśmy bardzo dużo, a jak czegoś nie zrozumieliśmy od razu można było sobie przewinąć 😉. www.zamek.malbork.pl  bilety z audioprzewodnikiem: 39,5zł , 20,50/zł ulgowy.

Nie ma co owijać w bawełnę – zwiedzanie malborskiego zamku jest męczące, nawet potwornie męczące! Trwa minimum 3h, nam zajęło ponad 4h. Ale mimo tego, że męczące to oczywiście warte tego trudu. W Malborku po prostu trzeba być, trzeba go zobaczyć!

My zwiedzaliśmy go z 10-letnim, zaprawionym w podróżach i zwiedzaniu synem, a i tak jak wsiadł potem do samochodu to nawet nie dojechaliśmy na rogatki miasta jak zasnął 😉. Tak więc zdecydowanie uważam, że zabieranie do zamku w Malborku dzieci poniżej 10-12 lat jest kompletnym nieporozumieniem. Nikt z takiej wizyty nie skorzysta, a dzieci do końca życia będą miały traumę jaki to ten Malbork straszny.

Wielcy mistrzowie Zakonu Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego. (od lewej)

Herman von Salza: faktyczny twórca potęgi zakonu, przenosi siedzibę zakonu z Palestyny do Europy (pierwsza połowa XIIIw.)

Siegfried von Feuchtwagen: przenosi stolicę zakonu do Malborka (1309)

(realizuje w ten sposób wielkie marzenie von Salzy aby w ziemi Prusów powstało państwo zakonne)

Winrich von Kniprode: za jego czasów ma miejsce szczyt potęgi zakonu krzyżackiego (druga połowa XIVw)

Albrecht Hohenzollern: 1525 składa hołd na rynku w Krakowie królowi polskiemu Zygmuntowi Staremu. Następuje sekularyzacja zakonu a ziemie jego i majątki stają się lennem Polski w postaci Prus Książęcych.

 

To już koniec naszej wyprawy po zamkach i śladami Pana Samochodzika. Na ostatnie kilka dni majówki pojechaliśmy powygrzewać się w słońcu i połowić ryby na działkę do dziadków 😊.

 

 

KOSZTY (3 osoby, maj 2018)

noclegi (pokoje trzyosobowe):

·         Zamek Karnity: 277zł/pokój /noc 

·         Biały Dwór: 220zł/pokój/noc

·         Zamek Gniew: 290zł/pokój/noc

wejściówki

·         Malbork: 39,5zł ; 20,5zł ulgowy (z audioprzewodnikiem)

·         Kwidzyń: 15zł ; 10zł ulgowy

·         Gniew: 15zł ; 10zł ulgowy

·         Radzyń Chełmiński: 8zł ; 6zł ulgowy

Do tego dochodzą koszty wyżywienia.

Ogólnie na wyjazd taki należy liczyć ok. 2000 – 2500zł + koszty benzyny (3 osoby, maj 2018)

 

 

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Greg Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Greg
Gość
Greg

Brzmi świetnie 🙂