Kolumbia

Isla Barú i Playa Blanca – czyli karaibski raj

napisany przez Agata

Isla Barú i Playa Blanca 

(Etap 5)(sierpień 2017)

Isla Barú i Playa Blanca to wyspa i urocza plaża o białym piasku i lazurowym morzu, do której dotrzeć można drogą morską (łodzie wypływają spod Torre del Reloj w Cartagena de Indias) lub lądową.

My jedziemy lądem, a wracamy morzem. Teoria jest jednak łatwiejsza niż praktyka.

 

 

Jak dotrzeć do Isla Barú i Playa Blanca

Na początek należy pójść w wyznaczone miejsce na ulicy (dopytać w hotelu) i złapać autobus do Pasacaballos (2000 COP = ok. 2,5 zł).

Po ok. 1h jazdy przez portową część miasta (smród ryb, ale i wielkie kolonie pelikanów) oraz podmiejskie wioski, docieramy do miejsca, w którym mamy wysiąść. Kierowca wskazuje nam palcem samochód, który ponoć zabierze nas na Barú. Wysiadamy, autobus odjeżdża.

U gościa w zdezelowanym samochodzie typu Škoda Felicia siedzi już dwójka Hiszpanów z plecakami i czekają na „komplet” żeby obniżyć cenę za transport. Czy się zmieścimy? Oczywiście, że się zmieścimy. W Ameryce Południowej zawsze zmieszczą się wszyscy i wszystko! Z przodu siedzi więc kierowca i wysoki Hiszpan. Z tyłu Hiszpanka, maż i ja z synem na kolanach. Plecaki jadą przywiązane sznurkami na dachu. Tak jedziemy najpierw szosą, a potem pełnym wertepów szutrem. Samochód zostawia nas na początku długiej plaży. Nasza część podczas tej podróży wynosiła 16000 COP = ok. 20 zł.

Dalej musimy iść pieszo. Jest pięknie, w ubraniu i z plecakami (chociaż właściwie mamy tylko jeden średni i mały podręczny) marsz po plaży w upalnym słońcu południa nie należy do łatwych. Naszym celem jest polecana, ale położona na samym końcu plażowego cypla La Princessa del Mar. Nie docieramy tam jednak. Zostajemy w położonym mniej więcej w połowie drogi Parador Playa Blanca.

W drodze powrotnej chcemy wybrać transport wodny.

Od rana próbujemy dogadać się co do rejsu do Cartagena de Indias. Oficjalnie odchodzą 2 łódki z Isla Barú – jedna o 6:00, druga o 14:30 – 15:00. Żadna niestety nam nie pasuje, gdyż tego samego dnia mamy samolot do Bogoty.

Pytamy, szukamy, negocjujemy jakiś transport koło południa. Najprostszym wyjściem byłoby wziąć po prostu wodną taksówkę, czyli prywatną łódkę i popłynąć niezależnie od grafiku. Najprościej ale też i 3-4 razy drożej! Każdy mówi swoją prawdę i jest to oczywiście prawda jedynie słuszna. Nie ważne, że ma się nijak do prawdy, którą usłyszeliśmy kilka chwil wcześniej z ust innego łódkowego eksperta.

W końcu udaje nam się ustalić, iż płyniemy łódką o 12:00. Po chwili okazuje się, że jednak o 11:00, bo będzie to ta sama łódź co przywiezie z lądu towary. Zaraz jednak dowiadujemy się, że podwiezie nas ona tylko do Bocachica (1/2 trasy), a dalej przesiądziemy się do innej łódki. Za jakie pieniądze? Niby za te same… A może i nie?

Tu nie można zostawić niczego niedopowiedzianego. Wszystko musi być na 100% ustalone.

Na koniec okazuje się, że łódź wystartuje jednak o 12:00. Trochę niepokoi nas fakt, że o 11:55 jesteśmy sami, ale rzeczywiście o 12:15 zjawiają się następni pasażerowie (im powiedziano o starcie o 12:30 😊). Potem jeszcze krótki postój w innym punkcie plaży skąd zabieramy kolejną parę zakochanych i ruszamy całą naprzód do Kartegeny.

W Bocachica i w jeszcze innym porcie mamy postój – jedni wsiadają, inni wysiadają, łódka płynie dalej. Podróż trochę się przedłuża, bo na dłuższą chwilę wysiada jeden z dwóch silników. Po licznych próbach uruchomienia wreszcie zaskakuje i możemy sprawnie dopłynąć do nabrzeża w Cartagena de Indias.

Powrót łodzią kosztował nas 100000 COP /3 0s. = ok. 120 zł /3 os.

 

Zakwaterowanie na Karaibach na Isla Baru

Parador Playa Blanca (rezerwacja na miejscu).

Jest to bardzo przyjemny zespół cabañi. Nasza położona jest w pierwszej linii od plaży. Wszystkie pokoiki usytuowane są na platformach na palach, drewniane, kryte strzechą z liści palmowych. Te w pierwszej linii od plaży mają prywatne balkoniki z leżakiem, krzesełkiem, stolikiem i oczywiście hamakiem. Wygodne łóżka z moskitierami, czyściutko.

Do cabañi przynależy prywatna łazienka. Są to stojące na dole drewniane pakamerki wyposażone w sedes, beczkę z wodą morską i rozdarty galon do nalewania. Na Barú nie ma źródła wody słodkiej, dlatego na osobę na dobę przysługuje galon wody słodkiej przeznaczonej do mycia. Nie ma oczywiście wyznaczonego miejsca na ten ‘prysznic”. Polewamy się wzajemnie, woda wsiąka w piaszczyste podłoże. Zęby myjemy plując do sedesu. Brzmi może nie najlepiej, ale wbrew pozorom jest bardzo przyjemnie. Czysto, nie śmierdzi. Wszędzie chodzi się na bosaka bez obrzydzenia. Tutaj, na Barú, buty to zdecydowanie zbędne akcesorium. Zdejmuje się je w chwili dotknięcia piasku na plaży i zakłada dopływając do nabrzeża w Cartagenie.

Nocleg w Parador Playa Blanca nie jest drogi (zwłaszcza w okresie “po sezonie” – np. w sierpniu, można wynegocjować bardzo dobrą stawkę, my płaciliśmy 120000 COP /noc = ok. 145 zł/noc). Niestety knajpka już tania nie jest. Dlatego na pyszne owoce morza chodzimy do innych, pobliskich jadłodajni.

Knajpa tutaj to kilka stolików postawionych na plaży. Wieczorem zapalane są na nich lampiony zrobione z pustych galonów po wodzie. Gotuje się w drewnianych barakach. Wszystko jest jednak pyszne i nikt nie choruje. Krewetki, ryby, do tego placki z banana i nieodzowny ryż. Bajka 😊

 

Kolumbijskie Karaiby atrakcje

Kąpiel w morzu

Kąpiel w turkusowej wodzie zawsze jest przyjemna. W zasadzie człowiek najchętniej nie wychodził by z niej cały dzień. Jedyne co przeszkadza to niestety łódki motorowe natrętnie kręcące się blisko brzegu i namawiające turystów na skorzystanie z ich usług – a to skuter, a to banan, a to inne cudo w „special price”.

 

Kolorowe drinki

Choć woda słodka jest tutaj wysoce reglamentowana, nie przeszkadza to oczywiście w przyrządzaniu pysznych drinków i soków owocowych podawanych w wydrążonym ananasie czy kokosie. 😊

 

Nurkowanie w świecącym planktonie

(wyprawę kupujemy na miejscu w lokalnej agencji –  Afronautica) (wypłyniecie o ok. 19:00 w zależności od zachmurzenia, faz księżyca, itp. – im ciemniej tym lepiej)

Jest to niesamowite cudo przyrody! Plankton, który w ciemności pod wpływem ruchu świeci. Po dotarciu łodzią motorową na miejsce wskakujemy wszyscy do wody (każdy ma na sobie obowiązkowo kapok, którego nie można zdjąć podczas całej wyprawy, na łódce też). Każdy skok powoduje ogromny fluorescencyjny biało-zielony rozbłysk. To właśnie świecący plankton uaktywniony podczas ruchu. Będąc w wodzie ruszamy rękami i nogami, a każdy ruch powoduje pojawianie się jasnej aury. Wyjmując delikatnie rękę z wody można zaobserwować na niej skrzące się drobinki jak małe, drobne gwiazdeczki. Wrażenie niesamowite!

 

Wyspy Różańcowe i snorcklling

(wyprawę kupujemy na miejscu w lokalnej agencji –  Afronautica) (09:00 – 13:30)

Jest to archipelag 28 rajskich wysepek. Większość z nich jest własnością prywatną, ale kilka można odwiedzić.

Afronautica, jako że jest firmą ekologiczną, nie oferuje zwiedzania na Wyspach Różańcowych akwaparku, w którym zwierzęta trzymane są w niewoli. Oferuje za to nurkowanie z rurką i możliwość zobaczenia kolorowych rybek, być może mniejszej ilości niż w akwaparku, ale w ich naturalnym środowisku.

Wyruszamy w grupie 7 osób. Motorówka pruje morze, woda jak oszalała pryska nam w twarz. Pływamy na tzw. cmentarzysku, czyli w obszarze gdzie rafa koralowa jest martwa i służy rybom za schronienie i kamuflaż. A rybki są piękne. Może nie jest to Belize ani Zatoka Andamańska, ale naprawdę jest na co popatrzeć.

Drugi przystanek to wyspa Cholón – pływające barki, pełno łódek, muzyka. Miejsce gdzie miejscowi sprzedają swoje rękodzieło i owoce (drogo!). Krótko mówiąc taki przystanek wymuszony obopólnym biznesem lokalnej społeczności.

Trzeci postój to Agua Azul, bo tutaj kolor wody jest naprawdę błękitny. Piękna plaża, piękne morze, ale kolorowych rybek brak. W trawie morskiej pływają licznie małe „szaraczki” i większe zielonkawe upodabniające się do podłoża. Można też znaleźć rozgwiazdę i to jest ciekawe.

 

Za obydwie wycieczki w Afronautica płacimy  2 x 90000 COP = ok. 2 x 110 zł + 45000 COP = ok. 55 zł)

 

Będąc nad Morzem Karaibskim bezwzględnie trzeba smarować się kremem z wysokim filtrem. I to kilka razy dziennie, mimo, że jest wodoodporny.

 


KOSZTY (3 osoby, sierpień 2017)

PLAYA BLANCA

  • Nocleg w Parador Playa Blanca: 120.000 COP = ok. 145 zł/noc
  • wyżywienie (2 x kolacja, 2 x śniadanie): 200.000 COP = ok. 240 zł + kolorowe drinki 😊
  • Islas del Rosario + świecący plankton (Afronautica): 2 x 90.000 COP /osoba dorosła + 45.000 COP /dziecko = ok. 2 x 110 zł/os. + 55 zł/dziecko.

Dotarcie na Playa Blanca z Cartagena de Indias i  z powrotem

  • Autobus Cartagena – Pasacaballos: 2.000 COP/ os. = ok. 2,5 zł/os. 
  • samochód na Isla Baru: 16.000 COP = ok. 20 zł (to nasza część – za 3 osoby przy pełnym obłożeniu samochodu, czyli podróżujących jeszcze 2 osobach)
  • łódź Isla Baru Playa Blanca – Cartagena de Indias: 100.000 COP = ok. 120 zł/ 3 osoby (po negocjacjach)

 

Łącznie cały pobyt (z dotarciem) na Playa Blanca wyniósł nas ok.  300 USD

(3 osoby, 2 noclegi, sierpień 2017)


 

 

czytaj dalej:

Bogota – czyli stolica i największe miasto w Andach

Amazonia – czyli wyprawa w największą dżunglę świata

Laguna Guatavita – czyli symboliczne El Dorado

Wszystkie wpisy o Kolumbii znajdziesz tutaj: KOLUMBIA

 

Podobał Ci się wpis? Będzie mi bardzo miło, jeżeli podzielisz się nim ze znajomymi i zostaniesz moim stałym czytelnikiem na blogu, Facebooku i Instagramie 😊

 

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x