Rumunia

Bran i Poenari – dwa zamki Drakuli

napisany przez Agata

Zamek Drakuli

Choć zamki Bran i Poenari dzieli od siebie ponad 125km, choć jeden jest odbudowany i łatwo dostępny, a drugi to położona na szczycie ruina – oba mają wspólny mianownik. To Hrabia Drakula, słynny wampir, którego Bram Stoker ożywił na kartach powieści.

Ale czy aby na pewno? Czy aby rzeczywiście ten mianownik jest do końca wspólny?

Zapraszam do transylwańskich zamków.

(sierpień 2021)

Irlandzki pisarz Bram Stoker w końcówce XIX stulecia stworzył postać hrabiego Drakuli, a na miejsce jego zamieszkania obrał zamek Bran położony w tajemniczej Transylwanii. W zasadzie nawet nie sam zamek z jego geograficzną lokalizacją, a uwieczniony na obrazie wizerunek. Jednocześnie pierwowzorem owego wampira był piętnastowieczny, rzeczywisty okrutny hospodar Wołoszczyzny – urodzony w Sighisoarze Vlad Palownik. Ten jednak w zamku Bran nie mieszkał, ani prawdopodobnie nigdy tam nawet nie był. Jego twierdzą była niedostępna Poenari.

Dlatego te dwa zamki nieodzownie się ze sobą splatają. Łączy je jedna postać, jedna legenda i jedna historia.

 

Zamek Bran 

Trochę historii

Pierwszą drewnianą warownię, wzniesioną na 60-cio metrowej skale, zbudowali w tym miejscu na początku XIII wieku Krzyżacy. Zrobili to w celu ochrony ważnego szlaku handlowego między Siedmiogrodem a Wołoszczyzną. Wkrótce potem zostali wygnani z kraju, a twierdza przeszła w ręce Sasów siedmiogrodzkich z pobliskiego Braszowa. Zburzona przez Turków została odbudowana pod koniec XIV stulecia. Tym razem była to gotycka budowla z cegły i kamienia. Rola jednak pozostała ta sama – ochrona szlaku handlowego i ściąganie cła.

Na przestrzeni wieków zamek wielokrotnie przebudowywano. Po remoncie z początku XVII stulecia, który był konieczny po zniszczeniach wywołanych uderzeniem pioruna, dodano attykę i zamek nabrał charakteru budowli renesansowej. Pod koniec tego stulecia (po zwycięstwie nad Turkami pod Wiedniem w 1683 roku) zamek w Branie przeszedł w ręce Habsburgów. Od tej pory utracił swoją rolę jako punkt obronny i celny. Stał się zwykłą posiadłością.

Kolejne stulecia mijały, a Bran był zwykłą podupadającą posiadłością. Aż w 1918 roku został przekazany królowej Marii. Ta od razu się w nim zakochała i postanowiła przebudować zamek na swoją letnią rezydencję. Zamek zmodernizowano (zelektryfikowano i podłączono kanalizację) oraz otoczono angielskim ogrodem.

W późniejszym okresie rezydencja przeszła w ręce komunistów. W 1956 roku udostępniono ją zwiedzającym.

Koszmarne zwiedzanie największej atrakcji Rumunii

Dziś zamek Bran jest według różnych źródeł najchętniej odwiedzanym zabytkiem w Rumunii. Dlaczego? Szczerze to mam na to tylko jedną odpowiedź – reklama. Historia Drakuli wspaniałe rozpaliła wyobraźnię a dziś machina marketingu doskonale ten żar podtrzymuje. Bo którz nie słyszał o mrocznej, zamglonej Transylwanii? Kto będąc w Rumunii nie zechciałby przejść się po komnatach, po których kroczył sam mroczny hrabia Drakula?

Zamek Bran – hit czy kit?

Według mnie sam zamek padł ofiarą swojej historii. Malowniczo położony wśród transylwańskich pól, gdzie horyzont zamykają majaczące góry… Wtopiony w skałę, ze strzelistymi, gotyckimi wieżami… Nic dziwnego, że Bram Stoker zobaczył w nim siedzibę swego wampira. Dziś jednak o wiele bardziej przerażające od samego zamku jest to, co dzieje się wokół. Bazar, niekończący się jarmark z kiczowatymi pamiątkami. Wesołe miasteczko i tysiąc budek z lodami wokół. Do tego nieprzebrane tłumy ludzi. Dosłownie hordy, tabuny. Stoją w kolejce do kasy biletowej, przepychają się do stoisk z watą cukrową. Koszmar – prawdziwy horror, którego sam Drakula by się nie powstydził. W ten oto sposób bezwzględna komercja zabiła niesamowitą budowlę z niesamowitą historią w tle.

Czy warto odwiedzić zamek Bran

Czy warto odwiedzić zamek Bran? Moja odpowiedź brzmi – nie. W Rumunii jest za dużo pięknych miejsc i zabytków, żeby tracić czas na przepychanie się przez sterty bazarowych pająków, czosnków i kołków na wampiry.

Jeśli już się jednak jest w pobliżu warto przejechać przez miejscowość. Zaparkować gdzieś na chwilę i przejść się wokół bocznego ogrodzenia ogrodu. Sama bryła zamku widoczna jest już z daleka, jeśli podejdziemy od boku będziemy mogli przyjrzeć się jej dokładnie. Jeśli chcemy poczuć dreszcz na plecach, to możemy przespacerować się wzdłuż straganów główną aleją prowadzącą do kasy 😉.

My w środku byliśmy podczas poprzedniej podróży, w 2003 roku. Wtedy nie było kramów, nie było też tłumów, ale wnętrza nie zachwyciły nas jakoś szczególnie. Raczej bardziej rozczarowały… Tak więc poczytawszy również niezbyt entuzjastyczne opinie w Internecie, oraz zobaczywszy co dzieje się przez zamkiem – zdecydowanie odpuściliśmy sobie tym razem wizytę.

Informacje praktyczne:

Oficjalna strona zamku Bran

Ceny biletów i godziny otwarcia: TUTAJ 

 

Twierdza Poenari

Vlad Palownik – hospodar wołoski, który w XV wieku zasłynął tym, że ze swoimi przeciwnikami rozprawiał się w bardzo brutalny sposób. Odcinał kończyny, gotował żywcem, czy nabijał na pal. Jego mroczna historia, związana z niezwykłym wręcz okrucieństwem była natchnieniem Brama Stokera dla stworzenia postaci bezwzględnego wampira Drakuli.

To właśnie w twierdzy Poenari rezydował Vlad. Najpierw kazał ją odbudować, co okupione było niezliczoną liczbą ofiar, którymi tyran absolutnie się nie przejmował.

Stoker nie tylko inspirował się postacią okrutnika, zapożyczył też od niego imię. Vlad Palownik (Țepeș) to bowiem syn Vlada Diabła. Ojciec był członkiem Zakonu Smoka, czemu zawdzięczał swój przydomek „Draco” co znaczy „Smok”, przekształcone później (w oparciu o czyny…) w „Dracul” – „Diabeł”. Stąd właśnie pochodzi drugi przydomek jego syna, Włada Palownika – „Drăculea” („Drakula”). Oznacza on po prostu syna Smoka lub syna Diabła. I pasuje jak ulał…

 

Zwiedzanie twierdzy Poenari

Ruiny zamku stoją przy wylocie Drogi Transfogaraskiej. 

Dziś do twierdzy prowadzi 1480 schodów. Po zakupie biletu zaczyna się wspinaczka.

Znajdujemy się w strefie niedźwiedzi, więc szlak jest na całej swojej długości opasany ogrodzeniem pod napięciem.

Trasa w zdecydowanej większości prowadzi zygzakami przez ciemny las. Dopiero prawie na szczycie wychodzimy na otwarty teren. 1480 schodów – to sporo! Co jakiś czas przy szlaku stoi ławeczka, na której można odpocząć. Niemniej jednak i tak wszyscy wschodzą na szczyt zziajani.

Pod samym zamkiem ustawione są wbite na pal manekiny. Wygląda to dość upiornie, choć trzeba przyznać, że… w sumie pasują do tego miejsca.

Same ruiny nie są spektakularne ani imponujące. Trochę murów, trochę cegieł. Ale tu nie o mury i cegły chodzi. Tu chodzi o miejsce – o położenie, atmosferę, historię i aurę. Widoki z twierdzy są spektakularne. Wijąca się poniżej Transfogaraska… Wokół góry Fogaraskie… A obok te nieszczęsne wbite na pal postaci, które nie dają zapomnieć o tym co tu się kiedyś działo…

Informacje praktyczne (2021):

Cena biletu: 10lei=9zł/normalny, 5lei=4,5zł/ulgowy

Godziny otwarcia:

  • poniedziałek – piątek: 10:00 – 18:00 (ostatnie wejście 16:30) 
  • sobota – niedziela: 10:00 – 20:00 (ostatnie wejście 18:30) 

 

Do zamków Bran i Poenari jechaliśmy od strony Braszowa. Następnie przekroczyliśmy góry Trasą Transfogarką.

 

Wszystkie wpisy o Rumunii znajdziesz tutaj: RUMUNIA 

 

Podobał Ci się wpis? Będzie mi bardzo miło, jeżeli podzielisz się nim ze znajomymi i zostaniesz moim stałym czytelnikiem na blogu, Facebooku i Instagramie 

 

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x