Kujawsko-pomorskie Mikrowyprawy Pomorskie

Grudziądz, zamki krzyżackie i morze

napisany przez Agata

Jesienny Bałtyk, zamki krzyżackie i Grudziądz czyli przepis na długi weekend w listopadzie i nie tylko…

Październik minął gdzieś, nie wiadomo gdzie… Przyszedł listopad a nas naszła ochota zobaczyć morze i posłuchać szumu fal.

Chwilę zastanawialiśmy się nad tym dokąd ruszyć. I wreszcie padło na Białogórę. Bo tam nigdy nie byliśmy, bo tam ładnie i ciekawie. Bo po drodze zaplanowaliśmy kilka niebagatelnych przystanków.

Gdzie bowiem szukać zamków krzyżackich jak nie tam – na Pomorzu i Kujawach, na Ziemi Dobrzyńskiej i Chełmińskiej. To przecież oprócz Warmii i Mazur największa skarbnica zakonnej historii na ziemiach polskich.

I Grudziądz – miasto, które od bardzo dawna było na mojej liście miejsc do odwiedzenia w Polsce.

Po drodze jeszcze zahaczyliśmy o miejsce niezwykłe i tajemnicze, nazywane przez niektórych nawet „polskim Stonehenge” – kamienne kręgi w Węsiorach.

A na deser chodziliśmy po muzeum zamku krzyżackiego w Bytowie.

My wybraliśmy się w tę trasę późną jesienią, ale jest to propozycja na weekend o każdej porze roku. A kiedy dnie dłuższe, można ją jeszcze wzbogacić i kilka punktów programu 😉 (o których też napiszę poniżej).

Trasa wycieczki

(listopad 2021)

 

Wyruszyliśmy z Warszawy w piątek z samego rana. Było mgliście i chłodno. Za Płońskiem skończyła się dwupasmówka i zaczęła niestety bardzo obciążona ruchem (również ciężarowym) szosa DK 10.

Minęliśmy Sierpc i Muzeum Wsi Mazowieckiej – kolejny punkt na mojej mapie miejsc do odwiedzenia w Polsce, do którego nie mogę dotrzeć… Niestety też nie tym razem. Za krótki dzień. Ale jeśli przyszłoby Wam realizować tę wycieczkę w porze, kiedy słońce skrywa się za horyzont zdecydowanie później i mielibyście 3-4h czasu – jedźcie tam i zwiedzajcie, bo warto!

Pierwszym naszym przystankiem był Golub – Dobrzyń i tamtejszy zamek komturów krzyżackich.

 

Zamek Golubski

Górujący nad miastem zamek widać już z daleka. Nie sposób oprzeć się tej gotycko-renesansowej budowli i nie zajechać na rozciągnięte pod nim turniejowe błonia. Stamtąd jak na dłoni widać całe miasto, a stojąca u wrót potężna kolumbryna zaprasza do środka.

Golubski zamek stoi nad Drwęcą – rzeką, która w średniowieczu stanowiła granicę między Polską i Państwem Zakonnym. Dlatego strategiczne znaczenie golubskiej twierdzy było ogromne, a rosło wraz z nasilającym się konfliktem polsko-krzyżackim.

Na początku XVII stulecia zamek w Golubiu znalazł się w rękach Anny Wazówny – siostry Zygmunta III Wazy, która to przebudowała go w stylu renesansowym. Odtąd krzyżacka twierdza stała się letnią rezydencją królewny. Obronna, graniczna warownia stała się pałacem.

Więcej na temat zamku i zwiedzania: TUTAJ

 

Po zwiedzaniu oraz kawie z ciastkiem w zamkowej restauracji ruszyliśmy dalej.

Kolejnym przystankiem, tym razem bardzo krótkim, był Radzyń Chełmiński. Ta ruina zamku komturów krzyżackich jest chyba moją ulubioną ze wszystkich dotychczas widzianych i zwiedzonych.

Dokładnie i na spokojnie zwiedziliśmy go podczas majówki kilka lat temu. Teraz tylko był szybki przystanek na kilka szybkich zdjęć w jesiennej aurze. Ech, gdyby nie ten krótki dzień… Gdyby nie fakt, że zmrok o tej porze roku zapada już przed 16:00 na pewno nie odmówilibyśmy sobie wejścia. (i nie fakt, że zamek jest nieczynny dla zwiedzających w sezonie jesienno-zimowym 😉)

 

Radzyń Chełmiński

Ratzin pod koniec XIII wieku został siedzibą komtura, wzniesiono zamek konwentualny. Od samego początku pełnił on bardzo ważną rolę w państwie zakonnym. To tutaj po klęsce pod Grunwaldem zdeponowano znaczną część skarbca zakonnego, miedzy innymi osobiste srebra wielkiego mistrza Ulricha von Jungingena. 

To właśnie na zamku w Radzyniu Chełmińskim nagrywano serial „Pan Samochodzik i Templariusze”. Stanisław Mikulski i Ewa Szykulska grali w nim role główne. Pozostałością po planie filmowym są tajemne znaki templariuszy wyryte w murze. 

Więcej na temat zamku i zwiedzania: TUTAJ

 

A dalej ahoj przygodo! 😊

Zamek w Rogóźnie

Zamek w Rogóźnie i zamek w Pokrzywnie. Oba chciałam zobaczyć, pochodzić wzdłuż murów. Tyle o nich się naczytałam w „Odrodzonym Królestwie” Elżbiety Cherezińskiej… Niemniej jednak tak jak Pokrzywno na dostanie się do ruin nadziei nie dawało (własność prywatna), tak Rogóźno już troszkę tak (choć też własność prywatna). Tak przynajmniej pisały Internety 😉. Chociaż informacje były zdawkowe i bardzo ogólne.

Niemniej jednak postanowiliśmy spróbować. Zaparkowaliśmy przy szosie wijącej się u podnóża warowni, wciągnęliśmy na nogi porządne trapery i ruszyliśmy pod górę.

W listopadzie bezlistne drzewa dawały możliwość oglądania i podziwiania zamku nawet z szosy. W lecie, kiedy listowie jest bujne – nie ma na to szans.

Zamek w Rogóźnie wznieśli Krzyżacy w połowie XIII stulecia. Najpierw była to siedziba komtura, potem wójta. Już za czasów krzyżackich stracił więc na znaczeniu. Po upadku Zakonu zaczął popadać w coraz większą ruinę.

Niemniej jednak dziś prezentuje się całkiem okazale – jak na ruiny oczywiście. Szkoda, że tak trudno jest do niego dotrzeć…

 Więcej na temat zamku i zwiedzania: TUTAJ

 

Na popołudnie i wieczór pojechaliśmy zaś do oddalonego zaledwie kilkanaście kilometrów Grudziądza.

 

Grudziądz – miasto spichlerzy

Miasto, którego historia sięga pierwszych Piastów, a potem przez ponad 200 lat nierozerwalnie związana jest z Zakonem Krzyżackim.

Wzdłuż wiślanej skarpy ciągną się grudziądzkie spichrze – od zawsze duma, a dziś największa atrakcja miasta. Ich historia sięga średniowiecza, a były nie tylko magazynami na spławiane do Gdańska zboże, ale też pełniły funkcje murów obronnych.

Grudziądz nie jest duży, można spokojnie zwiedzić go podczas 2-3 godzinnego spaceru. A najlepiej robić to właśnie pod wieczór, kiedy zachodzące na drugim brzegu Wisły słońce malowniczo rozświetla mury starówki i oglądanych z Nadwiślańskich Błoni spichrzy.

O atrakcjach Grudziądza, gdzie spaliśmy i jedliśmy: TUTAJ

Jeśli mielibyście więcej czasu zdecydowanie warto jeszcze podjechać na obrzeża miasta i zwiedzić Twierdzę Grudziądz – pruską cytadelę, na której budowę używano cegieł ze wszystkich okolicznych zamków.

 

W sobotę rano ruszyliśmy nad Bałtyk. Do pokonania mieliśmy 185km trasy, dlatego ominęliśmy łukiem zamek krzyżacki w Świeciu (zresztą w remoncie i zamknięty do 31.12.2021) oraz Chełmno – zwane „miastem zakochanych”, ale też „małym Krakowem”. Zdecydowanie czaka nas jeszcze niejedna wycieczka w tamte strony 😉 😊.

 

Białogóra

Białogóra to nadmorska, wypoczynkowa miejscowość położona na terenie Nadmorskiego Parku Krajobrazowego, między Łebą a Karwią, na Wybrzeżu Słowińskim na Kaszubach. Nie leży ona nad samym morzem, od Bałtyku oddziela ją około 1km pasa sosnowego lasu.

Jak się okazało na miejscu, oprócz obłędnie szerokiej plaży w Białogórze jest jeszcze kilka innych, godnych uwagi atrakcji 😊. To np. Rezerwat Babnica i Wydma Lubiatowska.

Więcej na temat Białogóry i atrakcji okolicy: TUTAJ

 

Spędziwszy 2/3 dnia nad morzem – przeszedłszy 12km po plaży, wydmach i bukowym lesie oraz zjadłszy nieprzyzwoicie smaczną gęś w restauracji Morskiej (ok, lepsza nad morzem byłaby świeża rybka, ale w listopadzie o takie trudno ☹, a poza tym 11.11 to dzień św. Patryka 😉) obudziliśmy się w niedzielę ze smutnym przeświadczeniem zbliżającego się końca weekendu. I chociaż czas było wracać do domu, to po drodze zahaczyliśmy jeszcze o kilka miejsc. Bo przecież przejechanie 500km w linii prostej (i to w dużej części po autostradzie!) byłoby zwyczajnie w świecie nudne, a co gorsza byłoby to marnotractwo czasu i przestrzeni.

Lębork mieliśmy dokładnie po drodze.

 

Lębork

Leży on 40 km od Bałtyku, na północnych krańcach Puszczy Kaszubskiej. To stosunkowo niewielkie miasto, które zachęciło nas kilkoma dobrze zachowanymi zabytkami. Zrobiliśmy więc w nim przystanek na krótki spacer.

W listopadowy, niedzielny poranek było tu cicho i pusto. W kościele msza, na ulicach pojedynczy przechodnie przemykający szybko z psami. Gotyckie mury i wieże wręcz poetycko wkomponowane w typową klockowatą zabudowę lat 50-tych. A na rynku neogotycki ratusz i całkiem niebrzydkie kamieniczki. Spacer był naprawdę udany.

Więcej na temat Lęborka: TUTAJ

 

Ale dlaczego w ogóle jechaliśmy przez Lębork? Odpowiedzią jest miejsce, które chcieliśmy zobaczyć na własne oczy. Niewiele dalej na południe (45km) leży bowiem wieś Węsiory a w jej pobliżu, w sosnowym lesie znajdują się kamienne kręgi nazywane „Polskim Stonehenge”.

 

Kamienne kręgi w Węsiorach

To miejsce niezwykłe i tajemnicze. Jest tam 20 kurhanów, ponad 100 grobów całopalnych i szkieletowych oraz kilka ułożonych z kamiennych stel kręgów.

Wedle najbardziej prawdopodobnych badań to miejsce kultu Gotów – ludu, który na przełomie er przywędrował ze Skandynawii aby po kolejnych kilku setkach lat dotrzeć nad Morze Czarne.

Na Pomorzu (i tylko tam!) pozostawili po sobie kamienne konstrukcje. Dziś dokładne przeznaczenie kręgów ginie w pomroce dziejów. Najprawdopodobniej były to miejsca spotkań starszyzny plemiennej gdzie odprawiano rytuały, podejmowano ważne decyzje, sprawowano sądy. Nie braknie jednak i innych teorii…

Więcej na temat tego miejsca nazywanego „polskim Stonehenge” TUTAJ

 

Po tej spirytystycznej wizycie mieliśmy dwa wyjścia – jechać bezpośrednio do Warszawy, albo… Nie, nie mogliśmy minąć oddalonego o jedyne 30km Bytowa!

Zamek Krzyżacki w Bytowie

Na wzgórzu, wśród parkowych drzew, a o tej porze roku wśród rudego, opadłego listowia, pyszni się gotycki zamek. To siedziba krzyżackiego prokuratora zbudowana pod czujnym okiem słynnego muratora twierdzy w Malborku – Mikołaja Fellensteyna. Następnie własność książąt pomorskich, a jeszcze później budowla o całym szeregu zastosowań – od pruskiego więzienia po siedzibę NKWD.

Dziś jest tu hotel, restauracja, biblioteka i niezmiernie ciekawe Muzeum Zachodnio-kaszubskie.

Więcej na temat zamku: TUTAJ

 

Po obiedzie w zamkowej restauracji zrobiła się jakaś godzina.15:00. Zdecydowanie musieliśmy już wsiadać i jechać bezpośrednio do domu. Nieważne jak bardzo kusiły by mijane po drodze miejsca. Będomin i Muzeum Hymnu Polskiego, do którego wystarczyło odbić jedynie 10km z trasy, czy Toruń – miasto zdecydowanie zasługujące na osobny weekend i osobne, spokojne poznanie. Bo do Torunia można wracać nie raz 😊. A na końcu Łódź, którą na szczęście ominęliśmy autostradą – żeby nie kusiła za bardzo. Zresztą i tak dawno już zapadła noc…

 

 

Wszystkie posty o Pomorzu znajdziesz tutaj: Pomorze – atrakcje regionu

Wszystkie posty o Kujawach, Ziemi Chełmińskiej i Ziemi Dobrzyńskiej znajdziesz tutaj: Kujawsko-pomorskie – atrakcje regionu

Post o wszystkich odwiedzonych przez nas zamkach krzyżackich znajdziesz tutaj: Zamki krzyżackie w Polsce

Więcej o ciekawych miejscach w Polsce: POLSKA – ciekawe miejsca

 

Podobał Ci się wpis? Będzie mi bardzo miło, jeżeli podzielisz się nim ze znajomymi i zostaniesz moim stałym czytelnikiem na blogu, Facebooku i Instagramie 

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x