Santorini

Santorini

Agata
napisany przez Agata

Romantycznie, wykwintnie, niebanalnie i z pomysłem.

 

Santorini to perełka wśród Cyklad. To wyspa zakochanych, wyspa artystów. Białe domy i ich kobaltowe kopuły to chyba najbardziej rozpoznawalny obrazek wyspiarskiej Grecji. Santorini jest idealne aby spędzić tam dwa dni. W sezonie niestety zadeptane przez tłumy turystów. My byliśmy tam na początku maja podczas majówki, którą spędziliśmy na Krecie.  Było cudowne, przewiewne, romantyczne i piękne .

Na Santorini popłynęliśmy szybkim promem (katamaranem) Hellenicseaways (www.hellenicseaways.gr/en/routes/view/38). Rejsy odbywają się trzy razy w tygodniu: wtorek, środa, piątek. Wypłynięcie jest o godz. 09:00 z portu w Heraklionie. Rejs trwa 1,5h. Powrót 17:25-18:50. Na miejscu należy jak najszybciej zejść z promu aby szybko wypożyczyć samochód. Wszyscy bowiem, oprócz grup zorganizowanych, chcą uczynić to samo i może się zdarzyć, że popyt przewyższy podaż. Wtedy całkowity klops! My, negocjując trochę zbyt długo cenę, załapaliśmy się na ostatni samochód w wypożyczalni w porcie. Ale się udało i ruszyliśmy w mozolną, aczkolwiek piękną wspinaczkę wąską szosą na klif. Po dotarciu na górę zaczęliśmy od obiadu – sałatki greckiej a do tego ryżu z krewetkami i oczywiście świeżo wyciskanego soku z pomarańczy. Usiedliśmy na tarasie przecudownej, lokalnej tawerny z widokiem na wyspę, klify, morze, białe domki i błękitne okiennice…. Bajka!

 

Czerwona Plaża

Najpierw pojechaliśmy na południe na Czerwoną Plażę (10km z portu, ok. 25min). Za Akrotiri należy kierować się znakami, aż dojedzie się do końca drogi. Znajduje się tam biały, prawosławny kościółek wciśnięty w czerwone skały. W tym miejscu trzeba zostawić samochód i wspiąć się na górę drogą. Potem droga przemienia się w ścieżkę gdzie pomiędzy czerwonymi skałami i kamieniami schodzi się w dół, aż do morza. Odwrót po śladach. Już w połowie trasy oczom naszym ukazał się zapierający dech w piersiach widok czerwonych, stromych klifów i gigantycznych, oderwanych od nich głazów, które teraz zalegały tuż przy morzu. Na plaży opalało się kilka osób. Byliśmy tam w 2012 roku i trasa na plażę nie sprawiała większych trudności. Niemniej z ostatnich informacji wynika, że dostępność terenu się pogorszyła. Stoi nawet tabliczka o zakazie wstępu, który wszyscy łamią. Tak więc zdecydowanie przed wyruszeniem trzeba sprawdzić, co i jak.

 

Latarnia Morska Aktoriti

Kolejnym punktem po południowej stronie była znajdująca się na samym cyplu Latarnia Morska Aktoriti (7km, ok.15min). Po pozostawieniu samochodu poszliśmy na wycieczkę w pobliskie skały, skąd rozciągały się znów nieziemskie widoki. Sama latarnia nie jest udostępniona dla zwiedzających.

 

Oia

Pod wieczór ruszyliśmy na północ do Oia – najpiękniejszego miasta na Santorini. Przejechanie z południowego cypla na cypel północny, czyli przez całą długość wyspy zajmuje jakieś 45min (27km).

Malownicza Oia, ze swymi białymi kościołami i wykutymi w skale domami, błękitnymi okiennicami, kopułami i dachami…. najpiękniejsza jest wieczorem, w świetle zachodzącego słońca – kiedy wszyscy jednodniowi turyści odjadą na swe wycieczkowce lub ruszą do portu, oraz rano – kiedy wszystkie sklepiki są jeszcze zamknięte, można się zaplątać w puste, ciche uliczki, posłuchać szumu fal i piania kogutów. W sezonie tłumy turystów skutecznie zabijają urok tego miasta, ale z początkiem maja jest cudownie. I można wynegocjować naprawdę okazyjną cenę za nocleg. Jak większość tutejszych kwater i nasza znajdowała się w wykutej w skale dawnej piwnicy, w której niegdyś przechowywano wino. Wielkie łoże z baldachimem, lampki nocne imitujące lampy naftowe a na tarasie jacuzzi, lokalne wino i widok na rozświetlone miasta przycupnięte na klifach…. Sceneria idealna na romantyczny wyjazd .  Rano zaś pyszne śniadanko pośród kwitnących begonii z widokiem na morze, klify i białe miasta.

 

 

Fira

Drugiego dnia naszego pobytu na Santorini ruszyliśmy do znajdującej się mniej więcej w środkowej części zachodniego wybrzeża Firy – stolicy wyspy (11km, ok. 25min). Fira nie jest mała. Jest nawet całkiem spora i tłoczna, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu (przynajmniej w maju). To tutaj żyje większość mieszkańców Santorini. Miasto leży na wznoszącym się 260m n.p.m. klifie i z portu, do którego docierają wycieczkowce, prowadzi do niego 600 wykutych w skale schodów. Trasę tę można pokonać na piechotę, na wynajętym osiołku lub kolejką linową. Jadąc jednak samochodem nie zjeżdżamy do poziomu morza, nie ma takiej potrzeby. Szosa poprowadzona jest górą klifu. 

 

Kamari

W przeciwieństwie do zachodnich klifów, wschodni brzeg wyspy Santorini jest łagodny. To tu znajdują się  wulkaniczne plaże i liczne nadmorskie miasteczka. Jednym z nich jest Kamari (9km, 15min) – typowy wyspiarski kurorcik. Plaża, parasole, leżaki, wzdłuż deptak z licznymi sklepikami i knajpkami z przepysznymi owocami morza… i tylko te zniżające się do lądowania samoloty czarterowe przelatujące tuż nad głową ….. Na obiad super opcja . 

 

Pyrgos

Znów wdzierając się w głąb lądu, pojechaliśmy doPyrgos (5km, 10min) – przepięknego białego miasta, które do XIX w. było stolicą wyspy. Tutaj (przynajmniej z początkiem maja) byliśmy już zupełnie sami. Totalne zero turystów. Przyjechaliśmy do Pyrgos wczesnym popołudniem, więc i miejscowi w większości tę najbardziej upalną część dnia spędzali w chłodnych domach, na obiedzie, czy też sjeście. Szwendaliśmy się po wąskich, krętych uliczkach, pomiędzy białymi domami z niebieskimi drzwiami, okiennicami czy chociażby krzesłami. Gdzieniegdzie suszyło się pranie, gdzieniegdzie w cieniu tawernianego stolika wysypiał się kot. Na szczycie wzgórza znajduje się punkt widokowy, z którego jak na dłoni widać całą wyspę Santorini – od wschodu na zachód cały „rogalik” będący częścią zalanej w większości wodą Morza Egejskiego kaldery.

 

Stąd już „prosta” droga do portu na prom (5km, 10min).

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o