Renesansowe miasta i rezydencje południowo-wschodniej Polski Weekend+

Pałace i rezydencje

Agata
napisany przez Agata

 (Polska południowo-wschodnia)

 

Uwielbiam tematyczne wyjazdy! Lubię jak coś składa się w logiczną całość, łączy się ze sobą. Do tego jeszcze jest przełamane jakimś zupełnie innym klimatem. To tak jak dobre ciastko musi być słodkie ale mieć nutkę kwaśnej cytryny, wiśni albo gorzkiej czekolady. Dlatego właśnie powstał pomysł objazdu po renesansowo – barokowych rezydencjach magnackich w Polsce.

Padło na południowy – wschód, bo… Bo wszystko zaczęło się od Zamościa, Zamoyskiego i powtarzania historii z synem w klasie czwartej – to był rdzeń, takie ziarenko. Pomyślałam sobie, że dzieciak uczy się i uczy z książki, czyta i czyta, ogląda obrazki, a miasto jest przecież na wyciągnięcie ręki. Majówka za pasem – trzeba pojechać! Wtedy akurat skończyło się na Zamkach krzyżackich i śladach Pana Samochodzika (ha, ha – też tematycznie i ściągnięte z programu szkolnego 😉).

Temat jednak, choć odłożony ponad rok, powrócił. Doszło tajemnicze dla mnie od zawsze Roztocze. A potem to już z górki. Jak Zamość i Kozłówka to przecież też inne pałace i rezydencje – Łańcut, Baranów Sandomierski, renesansowe miasta… I tak powstała pętla.

Tutaj renesans i barok kontrastuje z naturą i sielskością Roztocza.

 

(czerwiec 2019)

 

Transport: samochód własny

 

KOZŁÓWKA

 

Pierwszym naszym przystankiem na trasie z Warszawy była położona pod Lublinem Kozłówka.

Kozłówka to maleńka miejscowość w województwie lubelskim i nikt dziś by o niej nie słyszał, gdyby nie Pałac Zamoyskich. Zbudowany w XVIII wieku w stylu barokowym, okres świetności przeżywał na przełomie XIX i XX wieku, kiedy Konstanty Zamoyski założył tu ordynację. Ordynacja oznaczała, że majątku nie wolno było dzielić ani zastawić. Zlikwidowała ją dopiero reforma rolna z 1944, a majątek w Kozłówce przeszedł w ręce państwa. Również w 1944, w obawie przed zbliżającym się frontem, Jadwiga Zamoyska wraz z dziećmi opuściła Kozłówkę. Zabrawszy ze sobą  najcenniejsze dzieła sztuki uciekła do Warszawy. Nie trudno się domyślić, że większość z nich przepadła w powstaniu. Uratowało się to, co zostało. Dlaczego? Ano dlatego, że panna, która została w Kozłówce pilnować pałacu wdała się w romans z oficerem Armii Czerwonej. Sprawiło to, że żołnierze radzieccy nie splądrowali i nie spalili rezydencji tak, jak to mieli w zwyczaju czynić.

Dziś Pałac Zamoyskich w Kozłówce to warte odwiedzenia muzeum. Piękny ogród różany, wnętrza pełne wspaniałych obrazów, lamp, rzeźb, mebli, kotar i baldachimów z epoki. Przepych i elegancja zarazem. 

Zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem, trwa ok. 60min.

Bilet: normalny 24zł, ulgowy 12zł. Grupy do 30 osób.

 

W dawnej powozowni znajduje się Muzeum Socrealizmu. Stoją tu surowe, wręcz z naszego dzisiejszego puntu widzenia śmieszne i przerysowane grubą kreską przedmioty sztuki socrealizmu. Są tu rzeźby, obrazy, rysunki, plakaty i pomniki.

 

Zwiedzanie samodzielne. Bilet: normalny: 8zł, ulgowy 4zł.

Można zwiedzić też powozownię. Bilet: normalny: 6zł, ulgowy 3zł.

 

RUINY ZAMKU W KRUPEM

 

Nieopodal Krasnystawu znajdują się ruiny olbrzymiego i potężnego niegdyś zamku-twierdzy. Szczerze powiedziawszy dowiedziałam się o nich z mapy-zdrapki, którą syn dostał na urodziny, a że leżą praktycznie dokładnie na trasie Warszawa – Zamość postanowiliśmy do nich zajechać.

W średniowieczu istniała tu niewielka, rodowa siedziba Krupskich. W połowie XVI wieku zbudowano na fundamentach nowoczesny, wielki, obronny zamek. I choć granica Rzeczypospolitej biegła wówczas daleko na wschodzie, to Tatarzy niejednokrotnie zapuszczali się na te tereny, dlatego obronność zamku miała swe uzasadnienie.

Dziś z jego świetności pozostały tylko nieliczne mury stojące smętnie nad rozlewiskiem dopływu Wieprza. Całość zarosły chwasty i trawa. Na części murów wandale umieścili mniej lub bardziej „atrakcyjne” napisy. Szkoda… bo kiedyś była to wspaniała budowla, a dziś mogłyby być to wspaniałe, romantyczne ruiny.

 

Wieczorem zajechaliśmy do Zamościa, a następnego dnia ruszyliśmy na Roztocze, gdzie spędziliśmy trzy fantastyczne dni. Na Podkarpaciu pierwszym naszym przystankiem był Przemyśl, a na nocleg przybyliśmy do Krasiczyna.

 

 

ZAMEK W KRASICZYNIE

 

Perła architektury renesansowo – manierystycznej.

Zbudowany na przełomie XVI i XVII wieku przez Stanisława Krasickiego był przez kolejne stulecia w posiadaniu najznamienitszych polskich rodów magnackich takich jak min. Modrzewscy, Tarłowie, Potoccy czy wreszcie Sapiehowie.

Najbardziej chyba charakterystycznym elementem zamku są cztery narożne baszty – Boska, Papieska, Królewska i Szlachecka. Każda inna, każda symbolizująca jeden stan z hierarchii ówczesnego świata. Niesamowite są też ażurowe attyki, tworzone specjalną techniką malowania i zeskrobywania. Zamek w środku jest praktycznie pusty. Udało się zgromadzić zaledwie niewielką ilość sprzętów. Został on bowiem doszczętnie zrabowany przez Armię Czerwoną u schyłku II wojny światowej. Księgozbiory spalone, meble porąbane i spalone, groby Sapiehów zniszczone i porozbijane. Szczątki wyrzucone z trumien, które to trumny służyły za poidła dla koni….

Do Krasiczyna zajechaliśmy późnym popołudniem, po godzinach zwiedzania. Na terenie nie było już praktycznie nikogo. Gdy poszliśmy na spacer po parku towarzyszył nam tylko rudy kot. Zachodzące słońce romantycznie oświetlało zamkowe mury co przyciągnęło kilku fotografów i dwie młode pary pragnące mieć swoją sesję ślubną w tej niesamowitej scenerii.

 

Nocleg w Krasiczynie: Zamek w Krasiczynie (rezerwacja booking.com)

Pokoje usytuowane są częściowo w samym zamku, częściowo w Pawilonie Szwajcarskim oraz w Wozowni. My spaliśmy w Wozowni. Mieliśmy pokój na poddaszu. Przy tegorocznych upałach (2019), małym okienku i braku klimatyzacji było dość duszno i gorąco. Sam pokój był przestronny i ładnie wyposażony. Skromnie, ale ładnie i w zupełności wystarczająco. Łazienka bardzo wygodna. Na terenie pałacowo-parkowym znajduje się też restauracja i kawiarnia Renesansowa. Nie skorzystaliśmy, więc na ich temat nie jestem w stanie się wypowiedzieć. Śniadanie podawane jest w salce wyglądającej na rycerską w budynku zamku. Bufet – smaczny i zróżnicowany.

Pokój trzyosobowy: 256zł/doba ze śniadaniem , Wozownia (czerwiec 2019)

 

Zwiedzanie Zamku w Krasiczynie

Zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem od 09:00 do 16:00 (15.04 – 15.10, poza sezonem po wcześniejszym uzgodnieniu telefonicznym) (bilet normalny: 12zł + 4zł za wejście do parku ; bilet ulgowy: 8zł + 2 zł za wejście do parku. Bilety kupuje się zawsze w pakiecie jeżeli jest się gościem z zewnątrz. Jeżeli nocuje się na terenie zamku – wstęp do parku jest nieograniczony i gratis).

Jeszcze przed śniadaniem poszliśmy na poranny spacer. Bez wycieczek, bez turystów – sami. I dla takich właśnie, albo tych wieczornych chwil, warto czasem zanocować w jakimś zamku 😊.

Zaraz po śniadaniu poszliśmy zwiedzić wnętrza. Na godzinę 09:00 tłumów nie było – mieliśmy zwiedzanie indywidualne 😊. Godzinka upłynęła jak z bicza strzelił. Przewodnik – młody chłopak – opowiadał tak interesująco i bezpretensjonalnie, że słuchało się go z zapartym tchem. Ponadto bezproblemowo odpowiadał na pytania, rozwijał dyskusje. Nazwiska nie znam, ale na imię miał Łukasz.

Już bez przewodnika można wejść na Wieżę Zegarową (bilet normalny i ulgowy: 5zł), aby podziwiać z góry baszty i okolicę. Byliśmy tam sami i było warto, ale wydaje mi się że w tłumie czar może bardzo szybko prysnąć.

 

Jeszcze przed południem ruszyliśmy do Jarosławia, z którego już bezpośrednio dotarliśmy popołudniową porą do Łańcuta.

 

ZAMEK W ŁAŃCUCIE

 

Rezydencja została wzniesiona w połowie XVII wieku na polecenie Stanisława Lubomirskiego w jakże modnym ówcześnie stylu palazzo in fortezza. Po przebudowach jakich dokonała Izabela z Czartoryskich Lubomirska, Łańcut w końcówce XVIII wieku należał do jednych z najwspanialszych rezydencji w Polsce. Fortuna jednak kołem się toczy i w następnych latach pałac zaczął popadać w ruinę. Świetność przywrócili mu na przełomie XIX i XX stulecia kolejni właściciele – Roman Potocki z żoną Elżbietą z Radziwiłłów. Przeprowadzono generalny remont. Była to prawdziwa modernizacja i po skończeniu prac powstała naprawdę nowoczesna jak na owe czasy rezydencja. Założono instalację wodociągową i kanalizacyjną, budynek zelektryfikowano. Powstał Ogród Różany i Ogród Włoski.

W 1944 roku Potocki wyjechał do Szwajcarii zabrawszy ze sobą znaczną część co najcenniejszych zbiorów.

Na szczęście zamek w Łańcucie nie został zniszczony. Nie zrobili tego ani Niemcy – bo front przechodził dalej, ani Rosjanie bo… Bo Rosjan powitał zarządca, który wystawił naprędce skonstruowany na sztachecie napis „własność ludu”. No i Armia Czerwona zostawiła pałac w spokoju.

 

Zakwaterowanie w Łańcucie: Pałacyk Łańcut (rezerwacja bezpośrednia)

Budynek pochodzi z początku XX wieku i szczerze mówiąc spodziewałam się po tym noclegu wiele. W środku pełen jest klasycznych, dobranych ze smakiem i gustem mebli. I na tym koniec. Kompletnie oddzielną warstwą, zupełnie niepasującym tematem jest wykończenie całości. Podłogi, framugi, drzwi… To tak jakby Wersal wprowadzić do hotelu pracowniczego. Do praktycznych niedogodności muszę zaliczyć oświetlenie pokoju oraz łazienkę. Ta niespójność była tak uderzająca, że skutecznie przyćmiła wysmakowanie wystroju. Śniadanie bardzo smaczne. Pałacyk jest też bardzo dogodnie zlokalizowany, dosłownie 5min spacerem od głównej bramy do pałacowego parku.

Apartament trzyosobowy: 220zł/doba ze śniadaniem (czerwiec 2019) (pokój jest tak naprawdę czteroosobowy)

 

Zwiedzanie Pałacu w Łańcucie

Kasy otwierane są rano 15 min przed rozpoczęciem pierwszej tury zwiedzania. Są one usytuowane w osobnym budynku, po przeciwnej stronie ulicy, naprzeciwko głównej bramy do parku.

Szczegółowe godziny otwarcia można znaleźć na stronie: https://www.zamek-lancut.pl/upload/mzl-info-2019.pdf

W poniedziałki Muzeum udostępnia bezpłatne zwiedzanie bez przewodnika i audioprzewodnika.

 Ceny biletów (2019):

Zamek i stajnie: zwiedzanie z przewodnikiem: 25zł/normalny, 20zł/ulgowy

Zamek i stajnie: zwiedzanie z audioprzewodnikiem: 30zł/normalny, 26zł/ulgowy

Wnętrza na II piętrze: 4zł/normalny, 2zł ulgowy

Ikony: 8zł/normalny, 5zł/ulgowy

Storczykarnia: 8zł/normalny, 5zł/ulgowy

Wozownia i Oranżeria w sezonie 2019 nieczynne ze względu na prowadzone prace remontowe.

 Bilety (w tym te na wnętrza II pietra, które ogląda się samodzielnie) kupuje się na konkretne godziny.

 

My wybraliśmy zwiedzanie z przewodnikiem. Byliśmy na godzinę 09:00 i – znów mieliśmy indywidualny tour 😊. Spacer po komnatach i stajni zajął nam dwie godziny ciekawych historii.

Wnętrza zamku w Łańcucie zachwycają! Sypialnie, sale reprezentacyjne, buduary, jadalnie… korytarze pełne obrazów i luster…. W każdej z sal cudowne żyrandole. No i oczywiście wspaniałe podłogi! Te podłogi to chyba oprócz powozów największa wizytówka Łańcuta. Ten pałac to perła, prawdziwy klejnot.

 

Po zwiedzeniu rezydencji i krótkim spacerze po parku (w sezonie 2019 jest w remoncie i niestety jego najpiękniejsze fragmenty są niedostępne), pojechaliśmy do Rzeszowa, a potem do Baranowa Sandomierskiego.

 

BARANÓW SANDOMIERSKI

Baranów Sandomierski, czyli Mały Wawel

Perła architektury renesansowej. Rezydencja magnacka rodów takich jak Leszczyńscy, Lubomirscy, Małachowscy, Potoccy, Krasiccy czy Dolańscy.

W XV wieku tutejszy dwór należał do szlacheckiej rodziny Baranowskich. Na przełomie XV i XVI stulecia właścicielem Baranowa został wielkopolski ród Górków, a w 1569 dobra nabył Rafał Leszczyński. To on właśnie nadał rezydencji renesansowy kształt, który możemy podziwiać dziś. Zafascynowany architekturą Wawelu, postanowił przenieść jej charakter na tutejszy grunt. Stąd liczne krużganki i podcienia.

Baranów nie miał tyle szczęścia co Kołówka czy Łańcut. W czasie wojny podzielił los Krasiczyna i innych polskich zamków, rezydencji, pałaców i dworków. Został ograbiony i zniszczony. Zachowała się tylko bryła.

Zamek zaczęto odbudowywać i odrestaurowywać w latach 50-tych XX wieku. Prace prowadzono pod kierunkiem prof. Alfreda Majewskiego.

Dziś w części zamku funkcjonuje hotel.

 

Zwiedzanie zamku w Baranowie Sandomierskim

 W sezonie letnim: 09:00-18:00, ostatnie wejście 17:00

W sezonie zimowym: 09:00-16:00, ostatnie wejście 15:00

 Zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem.

Ceny biletów:

Zwiedzanie zamku: 15zł/normalny, 8zł/ulgowy

Wejście do parku: 2zł

Parking, samochód osobowy: 5zł

Zwiedzanie z przewodnikiem trwa godzinę. Wnętrza są pustawe. Nasza Pani przewodnik nie potrafiła jakoś porwać opowieścią i zainteresować obiektem…

 

KUROZWĘKI

 

Pałac został wybudowany przez rodzinę Kurozwęckich, a następnie przechodził kolejno w ręce Lanckorońskich, Sołtyków i Popielów. Dziś funkcjonuje tu hotel i hodowla bizona amerykańskiego.

Kurozwęki, z którymi w oparciu o ich oficjalną stronę www. łączyłam bardzo duże nadzieje – bardzo mnie zawiodły. Muszę powiedzieć, że to było największe rozczarowanie wyjazdu ☹

Nocleg w Kurozwękach: Pałac w Kurozwękach (rezerwacja bezpośrednia)

Pokój ciemny, nieumeblowany, chociaż łazienka bardzo wygodna. Niemniej jednak zdecydowanie nie był wart swojej ceny. Śniadanie zaś to jakiś kompletny żart. Nie muszę mieć bufetu po horyzont, a czy coś jest smaczne czy nie to kwestia gustów, dlatego zazwyczaj w recenzji śniadań nie rozwijam się za bardzo. Tutaj jednak Pałac przeszedł sam siebie w ilości i jakości. Zdecydowanie nie polecam. Ani na nocleg, ani na zwiedzanie.

Pokój trzyosobowy: 280zł/doba ze śniadaniem (czerwiec 2019)

 

Zwiedzanie Pałacu w Kurozwękach

Jeśli chodzi o zwiedzanie to wszystko, dosłownie wszystko jest tu płatne i to nie mało. Przy bramce siedzą przewodnicy i wypisują bilety na wszystko co się da. My na szczęście przyjechaliśmy za późno i przewodnicy poszli już do domu. To nie przeszkodziło Pani na recepcji polecić nam zamówić sobie zwiedzania dnia następnego rano. Wieczorem jednak pokręciliśmy się sami po budynku. Korytarze otwarte, sale otwarte… W środku jakiś obraz czy dwa, na stoliku waza, na suficie żyrandol. Na oko nic więcej nie widać… Rano, trochę już sceptyczni, zaczęliśmy dopytywać innej Pani na recepcji co się dokładnie zwiedza. I wyszło, że nic więcej. Tylko lochy i wystawę prac Józefa Czapskiego.

Do bizonów też poszliśmy sobie sami na wieczorny spacer. Stado „biwakowało” pod lasem. Nie do końca rozumiem idei wycieczki tam bryczką i z przewodnikiem…

A, na terenie jest też mini Zoo. No cóż – smętnie wyglądający struś stojący w kącie małego wybiegu nie powinien być powodem do dumy ☹. 

Pokój trzyosobowy: 280zł/doba ze śniadaniem (czerwiec 2019)

 

Tak więc tuż po „pysznym, obfitym i urozmaiconym” śniadaniu opuściliśmy Kurozwęki aby udać się do niedalekiego Ujazdu, gdzie znajdują się ruiny zamku Krzyżtopór.

 

RUINY ZAMKU KRZYŻTOPÓR

 

Rezydencja magnacka z połowy XVII w., która swym przepychem, wielkością i wystawnością mogła równać się z francuskim Wersalem.

Zamek wzniesiony został w połowie XVII wieku na polecenie wojewody sandomierskiego Krzysztofa Ossolińskiego. Zbudowany został we włoskim stylu palazzo in fortezza. Budowany lat 17, cieszył się świetnością zaledwie 11. W 1655 roku wojska szwedzkie zdobyły pałac, następnie Szwedzi wywieźli wszelkie kosztowności i księgozbiory. W tym czasie zaginęło też archiwum i cała dokumentacja związana z budową pałacu. Po kolejnych 100 latach i zawieruchach życiowych właścicieli, rezydencja zaczęła popadać w coraz większą ruinę. Koszty jego renowacji i utrzymania były tak ogromne, że nikt nie był w stanie i nie chciał się ich podjąć. Krzyżtopór stał się ruiną.

Dziś nie ma tu komnat, nie ma mebli, nie ma parkietów… Są tu tylko i aż monumentalne mury potężnej niegdyś rezydencji, o której świetności i wyglądzie więcej krąży legend niż historycznych dowodów. A obraz sal, sklepienia w postaci akwarium z egzotycznymi rybami czy tunelu łączącego Krzyżtopór z Ossolinem, który przemierzało się na saniach po cukrze – pozostał tylko w formie legend… Jak mocno ubarwionych na przestrzeni wieków…???

Krzyżtopór w 1991 roku został udostępniony do zwiedzania turystom. Dodatkowe prace remontowo-zabezpieczające ukończono w 2014 roku.

Mimo iż niegdysiejsza rezydencja jest dziś tylko ruiną, to dla osoby z wyobraźnią miejsce to będzie niezwykłe, wyjątkowe i unikalne na mapie Polski. Zdecydowanie warto je odwiedzić!

Zwiedzanie ruin zamku Krzyżtopór

Bilet wstępu: 12zł/normalny, 8zł/ulgowy

 

Tego dnia pojechaliśmy do miasta będącego już ostatnim punktem na naszym szlaku – do Sandomierza.

 

 

KOSZTY (3 osoby, czerwiec 2019)

noclegi (pokoje trzyosobowe):

  • Zamek Krasiczyn: 256zł/pokój ze śniadaniem /noc
  •  Pałacyk Łańcut: 220zł/pokój ze śniadaniem/noc
  • Kurozwęki: 280zł/pokój ze śniadaniem/noc

wejściówki/zwiedzanie

  • Kozłówka:
    • Pałac Zamoyskich: (zwiedzanie z przewodnikiem), bilet normalny 24zł , bilet ulgowy 12zł 
    • Muzeum Socrealizmu: (zwiedzanie samodzielne), bilet normalny 8zł, bilet ulgowy 4zł
    • Powozownia: bilet normalny 6zł, bilet ulgowy 3zł
  • Krasiczyn: (zwiedzanie z przewodnikiem), bilet normalny: 12zł + 4zł za wejście do parku ; bilet ulgowy: 8zł + 2 zł za wejście do parku
  • Łańcut
    • Zamek i stajnie: zwiedzanie z przewodnikiem: 25zł/normalny, 20zł/ulgowy
    • Zamek i stajnie: zwiedzanie z audioprzewodnikiem: 30zł/normalny, 26zł/ulgowy
    • Wnętrza na II piętrze: 4zł/normalny, 2zł ulgowy
    • Ikony: 8zł/normalny, 5zł/ulgowy
    • Storczykarnia: 8zł/normalny, 5zł/ulgowy
  • Zamek w Baranowie Sandomierskim: zwiedzanie zamku z przewodnikiem: 15zł/normalny, 8zł/ulgowy ; wejście do parku: 2zł
  • Ruiny zamku Krzyżtopór: bilet wstępu (zwiedzanie indywidualne): 12zł/normalny, 8zł/ulgowy

 

Do tego dochodzą koszty wyżywienia oraz transportu.

 

 

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
AgataGrażyna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Grażyna
Gość
Grażyna

Bardzo mi się podoba ten wpis – ciekawy, zwracający uwagę na atuty i braki odwiedzanych miejsc. Fajnie spać i spacerować w pałacach i rezydencjach naszych rodów magnackich. Wyobraźnia i wiedza historyczna obleka się w przeżycie. Myślę, że jest to trafiony pomysł, by przybliżyć dzieciom naszą historię. Ze szkolnych “wycieczek do Łańcuta” zwykle wynosi się inne doświadczenia. Zdjęcia są super, miło też czyta się ten tekst pisany fachowo i z humorem. Gratuluję